sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 6

Następnego dnia nie poszłam do Nialla po swoje ciuchy, ponieważ siedziałam dwa kolejne dni w swojej sypialni, oglądając "Supernatural" . Do tego dnia nie widziałam Nialla. Minęła godzina 20. Wiem, że Naina ma plany wyjść z Dianą, ponieważ wcześniej mnie zaprosiła, żebym z nimi poszła do Bóg wie jakiego klubu. Szczerze mówiąc, nie dziękuję.
-SAAAAM - usłyszałam z dołu głos mojej mamy.
-COOO? - krzyknęłam
-NA LITOŚĆ BOSKĄ ZEJDŹ NA DÓŁ, NIE BĘDĘ DO CIEBIE KRZYCZEĆ!
Przewróciłam oczami i zamknęłam laptopa.
-Co? - zapytałam z góry schodów.
-Mam dla Ciebie listę zakupów, bujniesz się? - zapytał mnie mój tata.
-Ale tato, jest późno - powiedziałam
-Nie marudź tylko idź.
-UGH, dobra.
Przebrałam się w jeansy i zeszłam na dół, aby zobaczyć jak mama ogląda loterię. Oczywiście.
-Zostawiłam Ci pieniądze na autobus.
Przewróciłam oczami i chwyciłam listę, po czym wyszłam z domu. Powietrze jest zimne i wiem, że znowu będzie padał deszcz. Przez ostatnie dwa dni na przemian padało.
Podeszłam na przystanek autobusowy i spojrzałam na rozkład jazdy, a następnie na zegarek.
- Kurwa! - krzyknęłam, gdy zobaczyłam, że przegapiłam autobus. Na kolejny muszę czekać 30 minut. Świetnie.
- Co za piękne słownictwo.
Odwróciłam się i zobaczyłam jak Niall podchodzi do mnie.
- Idź sobie, Niall.
- A ja myślałem, aby cię odwieźć do sklepu - wydął wargi i rzucił papierosa na ziemię, po czym go zdeptał.
- Skąd wiesz, że idę na zakupy?
- Co innego mogłabyś robić w centrum miasta?
Przewróciłam oczami.
- Więc? Chcesz tam jechać?
Wzruszyłam ramionami.
- Jasne. Czekaj, nie weźmiesz motocykla, racja?
-Racja.
-Wezmę samochód. Zaczekasz tutaj?
Wzruszyłam ramionami i usiadłam na ławce.
Dwie minuty później weszłam na siedzenie pasażera, zastanawiając się czemu Niall zaproponował mi podwózkę.
- Czemu mnie odwozisz? - zapytałam, kiedy zapinałam pas.
Niall chciał coś powiedzieć, ale potem uśmiechnął się i powiedział:
- Bo kiedyś oddasz mi przysługę.
- Nie potrafię prowadzić.
-Nie mówię o takiej przysłudze.
-Oh, czyżby? W takim razie jakiej ? - zapytałam krzyżując ręce na piersi.
-Nie wiem no. Zawsze możesz mi zrobić swoje genialne naleśniki - puścił mi oczko.- Nudzę się.
Skupiłam się na drodze przed nami, a zanim się zorientowałam Niall zaparkował samochód.
- Zaczekam na zewnątrz.- Okej.
Weszłam do sklepu.
Trzydzieści minut później skończyłam zakupy i zaczął padać deszcz. Wyszłam ze sklepu i spojrzałam w prawo, spodziewając się, że zobaczę tam opierającego się o ścianę Nialla, tak jak go zostawiłam, ale jego tam nie ma.
Świetnie.
Ulica jest pusta, a samochodu Nialla nie widać po drugiej stronie ulicy na parkingu.
Wiedziałam, że zrobi coś takiego. Wiedziałam. Boże, nie mam zamiaru z nim więcej rozmawiać. Nigdy.
- Pieprz się - mruknęłam i poszłam pod daszek przystanku. Autobus przyjedzie za 20 minut. Nie mogę tak długo czekać.
Kilka minut później było mi zimno, więc wstałam i zaciągnęłam na głowę kaptur. Odsunęłam się od deszczu, aby było mi cieplej. Krzyknęłam, kiedy ktoś dotknął mojego ramienia. Serce zaczęło mi szybciej bić i byłam gotowa, aby zemdleć, kiedy usłyszałam znajomy, mroczny śmiech.
Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechającego się Nialla z rozczochranymi pod kapturem włosami.
- Gdzie ty do kurwy byłeś? Zamarzłam!
Chłopak zaśmiał się.
- Po prostu się z tobą bawiłem.
- Cóż, to nie jest zabawne - wymamrotałam.
- Chodźmy, zanim naprawdę będziemy przemoczeni - powiedział i wskazał w kierunku ulicy, gdzie prawdopodobnie zaparkowany jest jego samochód.
- Boże - jęknął Niall w połowie drogi do auta i wyrwał mi z rąk reklamówki.
- Dziękuję - posłałam mu uśmiech od ucha, do ucha.
Patrzyłam na Nialla, kiedy pakował zakupy do bagażnika, po czym go zatrzasnął.
Podziękowałam Niallowi za odwiezienie i ruszyłam do domu, przeklinając deszcz. Moja mama krzyknęła do mnie, że jestem spóźniona, ale zignorowałam ją i poszłam na górę, gdzie wzięłam prysznic.
Gdy byłam już w swoim pokoju, rzuciłam ręcznik na podłogę i przebrałam się w piżamę, po czym weszłam do łóżka. Zgasiłam światło, bo nie mam na nic innego nastroju.
Ciągle odtwarzałam w głowie pocałunek z Niallem, aż na stoliku zawibrował mój telefon.
Odebrałam, nie sprawdzając kto dzwoni, ponieważ zapewne to jest moja matka.
- Tak? - zapytałam.
Na drugim końcu usłyszałam ciężki oddech, po czym przemówił głos:
- Powinnaś zasuwać swoje zasłony, kochanie.
- Niall, idź do łóżka.
- Mmm, nie jesteś zabawna - wymamrotał.
- Pa, Niall - powiedziałam i rozłączyłam się.
Położyłam telefon na szafce nocnej i zamknęłam oczy, starając się zapaść w sen. Nie mogłam szybko zasnąć, ale w końcu zrobiłam to, śniąc o Niallu.

---------------------------------------------

Następnego ranka obudziłam się przez głos mojej mamy , która krzyczała żebym 'ruszyła swój tyłek na dół', ponieważ 'specjalnie dla mnie zrobiła typowo angielskie śniadanie'.
Wyjrzałam przez okno i byłam zaskoczona, widząc, że świeci słońce. Nie kłopotałam się, aby przebrać piżamę lub umyć zęby, więc od razu zeszłam na parter. Zayn i tata siedzą przy stole, nie bardzo ciesząc się ze swojego śniadania.
-Usiądź córciu - Poleciła mi mama , wskazując patelnią na krzesło. - Zrobiłam to specjalnie dla ciebie.
- Nie, nie prawda - zaprotestował tato. - Po prostu zobaczyłaś, że tym kiełbaskom mija dzisiaj termin ważności.
Włożyłam widelec do ust i popatrzyłam na Zayna. Chłopak ma problem z przełknięciem swojej kiełbasy. Oh ironio. Również zakrztusiłam się swoim kęsem i wyplułam go na talerz.
- Mah, to jest do bani.
- Cóż, w takim razie nie ma śniadania - syknęła mama i zabrała mój talerz, po czym wepchnęła wszystko na naczynie taty.
- Dobrze - powiedziałam, wstając. - Będę pod prysznicem.
Wróciłam na górę, żeby wziąć ubrania na przebranie, po czym poszłam do łazienki i umyłam zęby. Następnie wskoczyłam pod prysznic.
Kiedy skończyłam, owinęłam się w ręcznik i odwróciłam się w stronę lustra, gdzie zobaczyłam, że Ashley siedzi na pokrywie ubikacji i zdziera lakier ze swoich paznokci.
- Jezu - powiedziałam, kładąc rękę na serce. Co do kurwy ona tutaj robi?
- Za godzinę idę ze wszystkimi na plażę, więc pomyślałam, że będziesz chciała dołączyć.
-Nie strasz mnie przynajmniej.
- Przepraszam - powiedziała ze smutną miną szczeniaczka i przytuliła mnie. Odwzajemniłam uścisk.
- Ubierz się ładnie i nie zapomnij o ręczniku i okularach.
Skinęłam głową, a dziewczyna uśmiechnęła się. Zapadła między nami niezręczna cisza, po czym odezwałam się:
- Nie masz nic przeciwko?
- Oh, jasne. Tak - powiedziała, wstając i podchodząc do mnie. - Wychodzimy o 13.
Kiwnęłam głową i zamknęłam za nią drzwi. Wróciłam do pokoju, aby wybrać do ubrania jakieś ciuchy. Nie wiem czy fakt, że Niall też tam będzie miał wpływ na to, że ubrałam sukienkę zamiast spodenek. Upewniłam się, że użyłam wodoodpornego makijażu po czym usiadłam na łóżku i czekałam na Ashley. Pięć minut po trzynastej, Ashley krzyknęła z dołu, że czas wychodzić. Chwyciłam z łóżka torbę i zeszłam po schodach. Dziewczyna ma na sobie króciutkie shorty i bluzkę Nirvany.
- Gotowa? - zapytała, prostując się i spoglądając na mnie od góry do dołu.
Skinęłam głową.
- W porządku, chodźmy. PAAA! - krzyknęłam do mamy i taty
Nikt jej nie odpowiedział, więc wzruszyłam ramionami i wyszłam z domu.
Poszłam za nią na przystanek autobusowy.
- Mam nadzieję, że nie bierzemy autobusu, ponieważ zemdleję od...
- Nie jedziemy autobusem - zapewniła mnie.
- Zabrałaś pieniądze na lody?
- Tak. A teraz się uspokój.
Znajomy czarny samochód zjechał w dół ulicy, a moje serce zaczęło bić szybciej na widok Nialla w siedzeniu kierowcy. Chłopak zatrzymał się przed nami, a Jake ponownie otworzył drzwi od strony pasażera, uśmiechając się.
- Wygląda na to, że będziesz siedziała u mnie na kolanach
Przewróciłam oczami i wskoczyłam do auta, siadając na jego nogach. Jake zamknął drzwi i owinął ramiona wokół mojej talii, przyciągając mnie do swojej piersi. Chwyciłam swoją torbę, opierając się o chłopaka. Kiedy Niall znów zaczął jechać, nie mogłam nic poradzić i spojrzałam na niego. Jego włosy są teraz całkowicie brązowe. Wiem, że przyłapał mnie na gapieniu się, ponieważ jego usta podkręciły się w uśmiechu, a on rzucił mi szybkie spojrzenie.
- Więc Sam. Jakiego koloru jest twoje bikini? - zapytał Jake, a ja przewróciłam oczami.
- Białego - wymamrotałam.
- Biel? To kolor dziewic - powiedziała z tylnego siedzenia Diana.
Boże jak ja jej nienawidzę. Proszę wskocz pod autobus.
- Masz rację - uśmiechnął się Liam, a ja byłam wdzięczna Niallowi, że podgłosił muzykę, grając jakąś rockową piosenkę, którą naprawdę lubię.
Dotarliśmy na plażę około godziny 15, a ja zdałam sobie sprawę, że to jest to samo miejsce, gdzie ostatnio odbyła się impreza. Zaczekaliśmy, aż Niall otworzy bagażnik. Wyciągnął swoje plażowe rzeczy, czyli ręcznik i mini lodówkę, która prawdopodobnie jest wypełniona piwem. Kiedy rozmawiałam z Ashley i Nainą o nowym zespole o którym fantazjowały, Louis bezmyślnie owinął rękę wokół mojej talii.
- Witaj przyjacióło - Wyszczerzył się.
-Czego ? - zapytałam, a on zaczął się śmiać.
- Jak kulturalnie, aż miło. Jak tam pomiędzy tobą a Niallerem?
- Szczerze?
- Nie, okłam mnie wiesz? -  powiedział z sarkazmem
-Oh. W sumie to kiepsko, nie mogę się z nim dogadać.
-Dziwisz się? Zostawiłaś go bez słowa. Znaczy, nie winię Cię za to, ale on ma do Ciebie żal.
-Tak wiem - powiedziałam spuszczając głowę w dół.
Chłopak uśmiechnął się i zostawił naszą dyskusję, ponieważ dotarliśmy na, jak to powiedziała Diana, ''ich miejscówkę''. Ashley zajęła jeden z leżaków, a Zayn usiadł obok niej na drugim. Naina i Diana zajęły dwa krzesła kilka metrów od nich. Więc reszta z nas utknęła, leżąc na piasku na swoich ręcznikach. Nie żebym miała coś przeciwko.
Niall ściągnął swoją bluzkę przez głowę, a ja STARAŁAM się na niego nie patrzeć, ale nie mogłam tego zrobić. Jego skóra lśni w słońcu i nie mogę nic poradzić. Prawdopodobnie cała plaża się na niego patrzy, a on na pewno cieszy się jak diabli, że zwrócił na siebie uwagę. Usiadłam na moim ręczniku między Liamem i Jakiem, wpatrując się w morze pełne ludzi.
- Aw kochanie, dlaczego się nie rozbierasz? - zapytał roześmiany Jake, dźgając mnie w brzuch.
- Później - odpowiedziałam, starając się nie śmiać z tego jak bardzo łaskotał mnie tym jego dźganiem mnie po brzuchu.
- Trzymam cię za słowo - powiedział, wskazując na mnie, po czym wszedł z Harrym i Louisem do wody.
- Reszta też idzie? - zapytał, odwracając się.
Wszyscy wstali i pobiegli w kierunku wody, pluskając się. Wszyscy z wyjątkiem Nialla. Poczułam za sobą jego obecność, a także zobaczyłam jak jego cień góruje nade mną.
- Możesz posmarować olejkiem moje plecy? - zapytał.
Przełknęłam ślinę i spojrzałam w górę, aby zobaczyć, patrzącego na mnie Nialla. Jego wzrok jest nieczytelny przez okulary.
Chłopak rzucił mi na kolana tubkę.
- Ta, uh, taa, tak - wymamrotałam i podniosłam się na nogi, chwytając buteleczkę.
Westchnęłam dramatycznie i poszłam za niego, starając się zignorować fakt, że jest tylko w kąpielówkach. Wycisnęłam olejek na dłoń i zaczęłam wsmarowywać go w skórę Nialla. Jego plecy są twarde jak skała.
- Dziękuję - mruknął i ruszył w kierunku wody.
Siedziałam na moim ręczniku, ponownie czując się jak wyrzutek, ponieważ byłam jedyną, która do nich nie dołączyła.
Obserwowałam ich przez około godzinę, a mój brzuch niekontrolowanie burczał, ponieważ byłam głodna... ale nie przejęłam się tym.
Widziałam jak Ashley wciąga swój brzuch, wyraźnie oburzona zimną wodą. Kiedy zaczęła całować się z Zaynam.
Chwileczkę. Z moim bratem?! Co tu jest grane?!
Zadecydowałam, że dobrym pomysłem będzie się teraz położyć i może zdrzemnąć chwilę na słońcu. Nie trwała to długo, bo około pół godziny później, nieco po 16:30, jakiś cień zablokował mi słońce i musiałam otworzyć oczy. Harry i Louis patrzą na mnie w dół.
- Idziemy kupić lody, chcesz?
- Uh, naprawdę nie jestem głodna - powiedziałam, choć mój brzuch myśli inaczej.
- Dobra. Reszta idzie? - zapytała.
Wszyscy przytaknęli, z wyjątkiem Nialla, który siedział na leżaku podejrzewam, że Ashley, wyciągając z lodówki piwo. Potem zostaliśmy we dwoje.
Starałam się fajnie bawić, jakby nagle piasek stał się naprawdę ciekawy. Usłyszałam szmer, a następnie zobaczyłam obok siebie Nialla.
- Co? - zapytałam, patrząc na niego.
- Chodźmy do wody.
- Co? Nie - powiedziałam.
- No dalej - powtórzył.
Pokręciłam głową. Nie.
- Czemu nie?
Nie chcę mu powiedzieć, że jedynym powodem (oprócz faktu, że trochę nie jestem pewna swojego ciała) dla którego nie chcę wejść do wody jest to, że nie umiem pływać i że prawdopodobnie się utopię.
- Albo ściągniesz tą sukienkę i wejdziesz tam na własną odpowiedzialność, albo ja zrobię to za ciebie.
- Dobra - wstałam.
Nie mam wymówki na nieregularne bicie mojego serca.
Wstałam i nerwowo pociągnęłam za rąbek swojej sukienki, po czym przeciągnęłam ją przez głowę. Niall gapi się na mnie. Czuję na sobie jego wzrok. Sprawiło to, że poczułam zażenowanie.
Niall popatrzył na mnie od góry do dołu, po czym uśmiechnął się, wciągając dolną wargę pomiędzy zęby.
Szliśmy obok siebie w kierunku wody, po czym Niall zanurzył się w niej, pojawiając się kilka metrów dalej, gdzie woda sięga mu sutków. Co oznacza, że mi sięgałaby po szyję.
Nie podejmę takiego ryzyka.
- Nie dziękuję.
- No chooodź - powiedział z uśmiechem.
Zmarszczyłam brwi i wolno do niego podeszłam. Woda sięga mi już szyi, dlatego zatrzymałam się.
Chłopak dopłynął do mnie i z łatwością do siebie przyciągnął. Nagle złapał za moje biodra i podniósł do góry, więc nie miałam wyboru i owinęłam nogi wokół jego talii. Zarumieniłam się przez naszą bliskość, a Niall uśmiechnął się. Jego ręce powędrowały w dół na moje pośladki.
Wykręciłam się z jego uścisku.
- Postaw mnie.
Niall zrobił to, tylko po to żebym dowiedziała się, że moje nogi nie dotykają ziemi. Więc skończyło się na tym, że żałośnie chwyciłam się za jego ramiona, a jego ręka z powrotem znalazła się pod moim tyłkiem.
Owinęłam ręce wokół szyi Nialla, ponieważ nie wiedziałam co innego mogłabym z nimi zrobić.
- Jesteś hipokrytą.
- Ranisz mnie - wydął wargi. - Chodź ze mną w piątek na imprezę.
Zamrugałam, zastanawiając się czy dobrze usłyszałam. On naprawdę zaprosił mnie na imprezę?
- Co?
- Godzinę drogi stąd, u jednego z moich kolegów będzie impreza. Powinno być zabawnie.
- A dlaczego ja powinnam przyjść? - zapytałam.
Nie mam zamiaru kłamać, cieszę się z faktu, że Niall zaprosił mnie na imprezę. Poczułam się jakoś wyjątkowo.
-Bo chcę żebyś to ty ze mną poszła.
- Upijesz się i zostawisz mnie tam, dzięki czemu będziesz mógł wrócić do domu z jakąś dziewczyną.
- Nie będę pił - powiedział.
Chciałam się zaśmiać, ale nie zrobiłam tego.
- Tak, okej - powiedziałam kpiąco, ale oddech uwiązł mi w gardle na nagłą bliskość jego ust.
- Nie ufasz mi, Sam- tchnął w moje usta.
Krople wody spadły z jego ust, gdy mówił w jakoś kpiący sposób.
- W porządku - zgodziłam się, a Niall uśmiechnął się.
Jego zęby nagle złapały między siebie moją dolną wargę. Wzdrygnęłam się, kiedy jego język delikatnie dotknął moich ust. Ale potem już się odsunął.
- Zaczyna się o 21 - powiedział.
- Mogę teraz wrócić na brzeg? - zapytałam, ponieważ, jeśli mam być szczera, zamarzam.
- Tak, w porządku - zgodził się i pozwolił mi odejść, więc trzymałam się tylko jego ramion.
- Czekaj, nie mogę dosięgnąć ziemi - powiedziałam.
- No i? - roześmiał się, kładąc swoją lewą rękę na mój pośladek, aby mnie podnieść.
- I... Nie umiem pływać - kontynuowałam, łącząc ręce wokół jego szyi.
Czułam się jak dziecko, przyczepiona do jego lewego boku, kiedy trzymał mnie za tyłek.
- Nie umiesz pływać? Co?
Postanowiłam go zignorować, gdy szliśmy w kierunku brzegu. Niall postawił mnie obok mojego ręcznika, dokładnie w momencie kiedy pojawiła się cała nasza "ekipa" z lodami.
- Oh wow - powiedział Liam , gdy spojrzał na mnie od góry do dołu. - Wyglądasz cholernie niesamowicie.
Chłopak położył się na swoim leżaku i wziął mnie na kolana.
- Chcesz trochę? Burczy ci w brzuchu - powiedział, wyciągając w górę lody.
- Nie dzięki, nie lubię wanilii.
Zayn zasugerował żebyśmy się powoli zbierali. Wszyscy zaczęli pakować swoje rzeczy. Wciągnęłam sukienkę przez głowę i zarzuciłam na ramię torbę.
- Wiesz, powinnaś częściej nosić bikini - powiedział Niall , kładąc rękę na moich ramionach.
Zarumieniłam się i stanęłam w kolejce do bagażnika, aby włożyć tam swoją torbę. Byłam ostatnia, ponieważ Diana wykorzystała swój czas, aby zablokować mi drogę. Udało mi się wepchnąć moją plażową torbę między resztę bagażu. Niall zatrzasnął drzwi i wyciągnął swoje lody w moim kierunku. Zmarszczyłam brwi.
- Co?
- Weź trochę - przystawił lody do moich ust, a ja polizałam je, utrzymując z nim kontakt wzrokowy. Czułam się trochę dziwnie.
Mogłam poczuć lody na moim policzku, a następnie kciuk Nialla. Chłopak wyczyścił deser z mojej skóry, a następnie włożył palec do ust, uśmiechając się. Potem okrążył samochód i wsiadł na siedzenie kierowcy.
Oh Boże.
Odwieźliśmy wszystkich po kolei, w aucie zostałam sama z Niallem, ponieważ Zayn zabrał Ashley na spacer. Poczułam wibrację w moim telefonie. Wyjęłam go i odblokowałam ekran. Dostałam jedną nową wiadomość od mojej mamy.

Mama: Kochanie wracaj już do domu. 

- Kto to? - zapytał mnie Niall
- Moja mama, prosiła, żebym wracała już do domu. Um. Chcesz wejść ze mną?
Walnęłam się w myślach, kiedy zorientowałam się co powiedziałam.
-Tak, pewnie. - odpwiedział, po czym wyjął kluczyki ze stacyjki, obszedł do okoła swój samochód i otworzył mi drzwi żebym mogła wysiąść, podziękowałam mu i skierowałam się w kierunku swoich drzwi.
Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie, włączając telewizor. Poczułam rękę Nialla, która objęła mnie, przyciągając do siebie. Nie zaprotestowałam.
Moja mama stała w kuchni, przy blacie i grzebała w swoim telefonie, w tym samym momencie do pomieszczenia weszła nasza sprzątaczka.
-Do jutra - miała wychodzić, kiedy cofnęła się - Jeszcze wcześnie!
-Nie. Gdy wychodzisz, nie wracaj. Dłużej tego nie zniosę. Nie chcę pić z tobą herbatki i słuchać o głupiej cukrzycy twojej matki, nie parkuj na naszym podjeździe, a jeśli tu wrócisz trafisz do piekła zarezerwowanego dla morderców i wściekłych matek. - Mnie i Nialla, dosłownie zatkało. Modliłam się, żeby tylko nie palnęła jeszcze czegoś głupiego.
- Twoja przyjaciółka kazała mi się z tobą zaprzyjaźnić, podobno zwolniłaś poprzednią sprzątaczkę, bo trzymała do Ciebie zbyt duży dystans. - odparła nasza sprzątaczka.
- Przyjaciółka?! - zapytała moja mama, wyglądała na bardzo zdziwioną. Automatycznie wzrok mojej matki i sprzątaczki zatrzymał się na mamie Nialla, która stała w progu tarasu z lampką wina.
- Szachy z małpką suko! - krzyknęła rozbawiona pani Horan - Urządziłam Cię i załatwiłam.
- Zara! Zabiję Cię, chodź tutaj! - Odkrzyknęła moja mama, po czym pobiegła za matką Nialla. Zarówno ja, jak i on siedzieliśmy z otwartymi ustami, ponieważ próbowaliśmy rozszyfrować całą tą sytuację.
- Na pewno myślisz, że one mają po 36 lat? - zapytał
- Teraz mam pewne wątpliwości - wstrząsnęłam głową, kiedy usłyszeliśmy trzask drzwiami.
Był to tata Nialla i mój.
-O cześć dzieciaki. Gdzie one są? - zapytał William.
- W sensie nasze matki? Nie wiem. Przed sekundą wybiegły z mieszkania - Niall pokazał palcem na drzwi od tarasu. Nasi ojcowie nic nie odpowiedzieli tylko poszli razem do garażu.


-------------------------------------

Nie widziałam Nialla przez resztę tygodnia, aż w końcu nastał piątek, co sprawiło, że naprawdę się zdenerwowałam.
Było po 19, prawie 20, kiedy dostałam wiadomość od Nialla.

Niall: Bądź u mnie o 20. Ubierz się gorąco.

Naprawdę nie wiem co ma na myśli mówiąc 'gorąco'... a może jednak wiem. To oznacza krótkie, obcisłe sukienki, które odsłaniają tyłek i wysokie obcasy, które sprawiają, że twoje stopy bolą jak diabli.
Nie wiem w co się ubrać, ponieważ nie chcę zawieść Nialla, ale on i tak pewnie nie zwróci uwagi na moje ubrania. Resztę czasu spędziłam nakładając tusz do rzęs, eyeliner i błyszczyk do ust. Równo o 20 byłam na dole, zakładając buty. Udało mi się ukraść zapasowy klucz z pokoju rodziców, dzięki czemu będę mogła się wkraść do domu po imprezie. Krzyknęłam do taty i mamy, którzy oglądali jakiś film, że wychodzę z Zaynem. , a oni odkrzyknęli mi tylko, żebym upewniła się, że zamknęłam za sobą drzwi.
Udałam się na drugą stronę ulicy, podczas gdy słońce zaczęło znikać za chmurami. Przycisnęłam dzwonek i skrzyżowałam ramiona na piersi, czekając aż ktoś otworzy mi drzwi. Maura otworzyła je, trzymając w dłoni łyżkę. Kobieta nie była zaskoczona, że mnie widzi.
- Oh! Sam! Jak miło cię widzieć!
- Przyszłam do... uh, Nialla?
- Oh, jest w swoim pokoju.
Skinęłam głową i uśmiechnęłam się, a ona odpowiedziała mi tym samym, mimo że jej oczy pozostały bez wyrazu. Kobieta wytłumaczyła się, że musi wrócić do kuchni dalej gotować, a ja ściągnęłam swoje buty, po czym poszłam na górę. Następnie pchnęłam drzwi od pokoju Nialla, aby zobaczyć go, siedzącego na łóżku i grającego w jakąś grę wideo.
- Ile razy mówiłem wam, że macie pukać?! - warknął, a ja zmarszczyłam brwi.
- Uh, zero? - zapytałam.
Niall popatrzył na mnie.
- Oh, to ty.
- Tak, jestem tutaj - powiedziałam niezręcznie.
- Skoczę szybko pod prysznic i będziemy wychodzić.
Chłopak wstał i wyszedł z pokoju. Usiadłam na jego łóżku, naprawdę zainteresowana materiałem moich jeansów.
Niall wrócił 5 minut później z ręcznikiem zwisającym nisko na jego tali. Teraz ma prawie brązowe włosy i mogę powiedzieć, ze wygląda... ładnie z włosami opadającymi w dół.
- Będę się ubierać, ale jeśli chcesz możesz patrzeć - powiedział bezczelnie, a ja zasłoniłam dłońmi oczy.
Usłyszałam spadający na podłogę ręcznik i szelest ubrania, po czym Niall zapewnił mnie ze mogę już patrzeć. Zdjęłam ręce z twarzy i spojrzałam w góre. Zobaczyłam, że Niall stoi przed lustrem i zakłada kolczyk do wargi i brwi. Ma na sobie białą bluzkę z dekoltem w kształcie litery V, jeansy i supry. Włożył czapkę i czerwoną kamizelko-bluzę.
W końcu odwrócił się, a ja wstałam. Jego oczy powędrowały w dół na wybór moich ubrań.
- To jest to w czym idziesz? - zapytał.
Natychmiast poczułam zażenowanie... Wiedziałam, że mu się nie będzie podobać. Następnym razem ubiorę się... bardziej zdzirowato... Jeśli w ogóle będzie kolejny raz.
- Czy to... Hm... Nie jest dobre?
- Jest ładne.
- Nie wiedziałam co masz na myśli, pisząc 'gorąco'.
- Jest w porządku - powiedział, szturchając mój odsłonięty brzuch.
- Jesteśmy spóźnieni - powiedziałam, kiedy schodziliśmy w dól schodów.
- Ważni ludzie przyjeżdżają spóźnieni, gdy wszyscy są już pijani i półprzytomni.
- Co? - zapytałam ale Niall zignorował mnie, po czym zatrzymał się na korytarzu, czekając aż założę swoje vansy.
-Już wychodzicie? - zapytała nas Zara.
- Tak mamo. Powiedz tacie, jakby co, żeby na mnie nie czekał, bo ty będziesz już pewnie spała. - Powiedział całując ją w czoło.
-Oh, no dobrze, masz klucze?
- Tak, spokojnie. - Odpowiedział patrząc na swój telefon, po czym włożył go do kieszeni.
- Po prostu upewnij się, że wszystko z nim w porządku - poprosiła, a ja skinęłam głową.
- Niech się pani nie martwi, pani Horan. Dobrej nocy.
- Tobie też, kochanie - zamknęła za mną drzwi, a ja poszłam za Niallem w kierunku jego motocykla.
- Przestań rozmawiać z moja mamą.
- Czemu?
- Bo to jest żenujące.
- Bez przesady.
Chłopak przewrócił oczami.
- Wskakuj.
- Co? Na to? - zapytałam, wskazując na motocykl.
Niall skinął głową i podniósł kask.
- Nie, nie jadę.
- Nie denerwuj mnie, Sam.
Westchnęłam i spróbowałam wsiąść na pojazd, ale jak dla mnie jest trochę zbyt wysoki. Niall wydał z siebie rozdrażnione westchnięcie i odłożył kask, po czym chwycił za moje biodra i podniósł mnie, pomagając mi wsiąść na motocykl.
Nienawidzę gdy traktuje mnie w tak protekcjonalny sposób. Czuję się wtedy w stosunku do niego jak dziecko.
Niall zdjął swoja czapkę „Miami Heat”, po czym włożył ją na moje włosy. Następnie ubrał na siebie kask i z łatwością wszedł na miejsce przede mną
- Nie powinnam dostać kasku?
Pokręcił głową i włożył kluczyki do stacyjki, dzięki czemu silnik wydał z siebie ryk.
- A jak spadnę i złamie sobie kark?! - powiedziałam przerażona.
- W takim razie lepiej trzymaj się mocno.
Więc tak zrobiłam. Owinęłam luźno ramiona wokół jego bioder. Ale gdy motocykl szarpnął do przodu skończyło się na tym, że ściskałam go jak najmocniej. Przez całą drogę miałam zamknięte oczy, zbyt przerażona, że jeśli otworzę je to oszaleję.
W końcu otworzyłam je, ponieważ Niall zwolnił, aż wreszcie zatrzymał się przed dużym domem, bardziej rezydencją. Chłopak zaparkował motocykl na wąskim miejscu pomiędzy dwoma samochodami. Następnie wyłączył silnik i z łatwością zszedł na ziemię. Potem zdjął kask i powiesił go na kierownicy.
- Ja... - zaczęłam, gdy próbowałam zejść z motocyklu, ale poślizgnęłam się i spadłam na tyłek.
Wstałam i otarłam pośladki, podczas gdy Niall zdjął czapkę z mojej głowy i włożył ją na swoją.
- Która jest godzina? - zapytałam, gdy przechodziliśmy przez trawnik, starając się nie potknąć o nieprzytomnych ludzi lub o czerwone kubki.
- Równa 22 - odpowiedział, idąc po schodach.
- NIALL, STARY!
Chłopak zatrzymał się i odwrócił do tyłu. Zrobiłam to samo. Dwóch chłopaków podeszło do nas. Jeden z nich jest wysoki, a drugi trochę niższy. Chwila! Przecież to Louis i Harry!
Niall zbił z nimi na powitanie piątkę.
- Stary, dobrze, że przyszedłeś - powiedział wyższy.
- Nie mogłoby być dobrej imprezy beze mnie - odpowiedział Niall, śmiejąc się.
- Cześć mała - Przywitali się ze mną po kolei.
- Fajnie, że przyszłaś - powiedział Harry.
Sekundę po tym pojawiła się obok nas dziewczyna z kolorowymi włosami (ona dosłownie ma we włosach wszystkie kolory jakie w życiu widziałam), po czym stanęła obok Louisa. W dłoniach trzyma dwa kubki. Jeden podała chłopakowi, a on owinął rękę wokół jej talii. Dziewczyna ma mnóstwo tatuaży (które nie trudno zauważyć, ponieważ ma na sobie tylko top i odsłaniające pośladki shorty). Dziewczyna ma też przebite uszy, wargę, brew i nos.
- Hej Niall - powiedziała flirtującym tonem, a chłopak uśmiechnął się do niej.
- Hej Diana.
Kolejna Diana, Oh jak słodko.
- Kto to jest? - zapytała tak samo jak wcześniej jej chłopak.
-Sam - powiedziałam, zanim Niall mógłby się odezwać.
-Jestem Diana- powiedziała, po czym, nie dając mi się odezwać, odwróciła się do chłopków. - Robią shoty na ciele Lindsay, powinniście tam iść.
Chłopcy powłóczyli się niezręcznie do wnętrza domu, wcześniej życząc Niallowi dobrej zabawy.
- To może chcesz kieliszek wódki?
Niall pokręcił głową, a Diana wspięła się na palce i szepnęła coś chłopakowi do ucha, zapominając, że stoję niezręcznie obok nich.
Niall pokręcił głową, a ona zrobiła zaskoczoną minę, po czym powiedziała, że potem się jeszcze z nami zobaczy.
- Powiedziałeś, że nie będziesz dzisiaj pił - zaczęłam znienacka.
- I nie będę.
- A czy ona przypadkiem nie ma chłopaka? - zapytałam, gdy szłam za Niallem do środka ogromnego domu.
Ludzie są wszędzie. Tańczą, całują się, a nawet praktycznie uprawiają seks na stołach, meblach, a nawet przy ścianach. To nie jest miejsce dla mnie. Niall zaśmiał się.
- Ma. Ale on nie bardzo zwraca na nią uwagę.
Przewróciłam oczami.
- Oni wszyscy są z Anglii?
Niall skinął głową.
- Rodzice Harrego są właścicielami tego domu wypoczynkowego. Plaża jest po drugiej stronie ulicy.
- Cóż, wiem, że to nie moja sprawa, ale to trochę niegrzeczne, że zdradza swojego chłopaka, z tobą.
Chłopak wydał z siebie śmiech i weszliśmy do kuchni. Myślę, że to jeden z mniej zatłoczonych pokoi w całym domu. Kilka pijanych osób stoi w rogu, robiąc sobie zdjęcia, a jedna para całuje się przy ladzie.
- Dlaczego się śmiejesz? - zapytałam, podczas gdy Niall otworzył szafkę i wyjął colę.
- Bo jej "chłopak" jest gejem.
Zamrugałam.
- Co?
- Louis jest gejem. Pieprzy się z Harrym. Tym facetem, którego wcześniej spotkaliśmy.
- Ale... Harry nie... On nie wygląda i nie brzmi jak gej - powiedziałam.
- Cóż, oboje temu zaprzeczają, ale jeśli chcesz znać moje zdanie to uważam, że mieć kutasa w tyłku swojego kolegi jest bardzo gejowskie.
Zarumieniłam się na słowa jakich użył i przyjęłam od niego zaproponowany, czerwony kubek wypełniony colą.
- Więc oni są razem w sekrecie?
- Oni nawet nie są razem, po prostu lubią się pieprzyć - powiedział, zaczynając iść w kierunku drzwi prowadzących na zewnątrz.
- Co?
Niall nagle zatrzymał i odwrócił się, sprawiając, że zatrzymałam się i wpadłam na ladę.
- To że dwoje ludzi się pieprzy nie znaczy, że muszą być razem - powiedział.
Postanowiłam porzucić ten temat, ponieważ Niall stoi naprawdę blisko mojej twarzy.
-Tańczyłaś z kimś w taki sposób jak ze mną? - zapytał, odsuwając się i kładąc kubek na blat obok mnie.
Pokręciłam głową, a Niall złapał mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą. Nie miałam szansy, żeby pozbyć się swojego kubka, ponieważ Niall pchnął mnie w tłum ludzi w ogromnym pokoju, który prawdopodobnie jest salonem, sądząc po ogromnej plazmie wiszącej na ścianie.
Zanim się zorientowałam co się dzieje Niall przyciągnął mnie do swojego torsu i położył dłoń na mojej talii.
Chłopak zaczął poruszać swoimi biodrami w rytm głośnej, klubowej muzyki. I jeśli chodzi o mnie to myślę, że jest to bardzo zmysłowy i intymny ruch. Mimo tego poszłam w jego ślady i nie usłyszałam nawet jego narzekania. Jego nos dotknął mojej szyi, a gorący oddech uderzył w moją skórę, co sprawiło, że całe moje ciało się naelektryzowało. Niall obrócił mnie, a jego ręce powędrowały w dół moich pleców i zatrzymały się na moich pośladkach. Nie przeszkadzało mi to i nie odsunęłam się, bo jeśli mam być szczera podoba mi się kiedy Niall mnie dotyka. Chłopak pochylił się i musnął ustami moje wargi, ciężko w nie oddychając. Moje ręce znalazły się wokół jego szyi. Starałam się nie wylać coli na jego plecy.
Zamknęłam oczy, a kiedy pomyślałam, że Niall mnie pocałuje, on odsunął się. Zdezorientowana zmarszczyłam brwi.
Zabrałam swoje ręce z jego karku, kiedy Niall cofnął się o krok.
- Chodź za mną! - krzyknął ponad muzykę.
Skinęłam głową, a moje serce zaczęło bić szybciej, ponieważ nie mam pojęcia gdzie Niall chce mnie zabrać.
Wyszłam za nim przez tylne drzwi na zewnątrz. WIELU ludzi tańczy dookoła basenu, a niektóre pary całują się na leżakach. Zobaczyłam siedzącą na leżaku Dianę , która rozmawia z jakimś chłopakiem. Kiedy zobaczyła Nialla pomachała mu i uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- Uh, myślę, że pójdę do toalety... - powiedziałam, nie w nastroju do udzielania się towarzysko.
Niall wzruszył ramionami.
- Będę tutaj.
Weszłam z powrotem do środka i udało mi się znaleźć łazienkę na końcu korytarza. Wkurzona zrobiłam siusiu i umyłam ręce, po czym zaciągnęłam się głośno powietrzem, zastanawiając się co ja do cholery tutaj robię. To był zły pomysł.
Kiedy wróciłam na zewnątrz Niall rozmawiał z kilkoma chłopakami, którzy wyglądali na bardzo zainteresowanych tym co do nich mówił. Śmiech Nialla wybuchł na cały ogród, a ja od razu wiedziałam, że chłopak jest na haju. Zdecydowanie. Gdy mnie zobaczył, podniósł brwi i wykręcił się z rozmowy, po czym podszedł do mnie.
-Cześć kochanie - powiedział, całując mnie w usta.
-Jesteś na prochach, czy co?! - krzyknęłam, odpychając go.
- To tylko trawka, skarbie.- Następnie wyciągnął z kieszeni małe pudełko i zapalniczkę. Otworzył pudełeczko i uśmiechnął się jak idiota. Potem wziął skręta, chowając resztę z powrotem do kieszeni. Niall zapalił papierosa i zaciągnął się, wypuszczając dym w moją twarz i uśmiechając się.
- Powiedziałeś, że nie będziesz dzisiaj tego robił - powiedziałam, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Powiedziałem, że nie będę pił, a nie, że nie będę palił.
-Nienawidzę cię! Myślałam, że zachowałeś trochę rozsądku po tym jak wyjechałam! Chcę wracać do domu.
- Co? - wydął wargi.
Wściekła odwróciłam od niego głowę. Niall złapał między dwa palce mój podbródek. Spojrzałam mu w oczy, które są szkliste i przekrwione.
- Spróbuj - namawiał mnie, trzymając przede mną skręta.
- Tak, nie dzięki - prychnęłam, odsuwając się od niego.
Niall wzruszył ramionami, zaciągając się.
- Twoja strata - nagle położył rękę wokół moich ramion.
- Nie wyglądasz jakbyś spędzała dobrze czas.
- Bo nie spędzam. Chcę iść do domu - powtórzyłam.
Jego wzrok padł na moje usta.
- Zabiorę cię do domu pod jednym warunkiem. Prześpisz się ze mną. Stęskniłem się za tobą. Zarumieniłam się i uderzyłam go w pierś.
- Boże, Niall!
Chłopak roześmiał się i wypuścił skręta na ziemię, po czym zdeptał go.
- Minęły dopiero dwie godziny - jęknął i usiadł na leżaku przy basenie.
Stanęłam przed nim. Nagle Niall uśmiechnął się i wsunął palec za moje spodnie. Zbiło mnie to z tropu, a jemu udało się mnie wciągnąć na jego kolana tak, że wiedzę na nim okrakiem. Położyłam ręce na jego ramionach, ponieważ zdawało mi się, że chłopak zaraz położy się na plecach, a ja skończę leżąc na nim. Niall znowu spojrzał na moje usta, po czym ścisnął mój tyłek (wyglądając jakby cieszył się, że to robi).
- Mogę sprawić, że spędzisz miło czas - wyszeptał w moje usta.
Moje serce zaczęło bić szybciej na jego słowa, ponieważ doskonale wiem co miał na myśli. Mimo tego nic mu nie odpowiedziałam. Niall szybkim ruchem palców rozpiął moje spodnie i wsunął rękę pod moją bieliznę
Jęknęłam, kiedy Niall przygryzł swoją wargę. Przełknęłam ślinę i skinęłam głową, gdy czubki jego palców dotknęły mojej łechtaczki. Chciał pchnąć dalej swoją rękę, ale byłam świadoma spojrzeń niektórych ludzi, którzy cieszą się z tego co widzą.
- Niall, nie - powiedziałam, odpychając go i wstając.
Niall skrzywił się i kiwnął głową w stronę grupy chłopaków, którzy jeszcze kilka sekund temu na nas patrzyli. Odwrócił głowę i pokazał im środkowy palec, po czym wstał.
- Możesz zabrać mnie do domu? - zapytałam.
- W porządku. I tak jest już późno.
- Jesteś pewny, że możesz prowadzić? To znaczy, nie jesteś na haju?
- Ha, po dwóch skrętach? Nie sądzę, że mnie znasz.
Szliśmy obok siebie w kierunku jego nietkniętego motocykla. Niall pomógł mi wejść na pojazd, po czym podał mi swoją czapkę. Chłopak uruchomił silnik, a ja zamknęłam oczy, owijając ramiona wokół jego talii. Jestem śpiąca, więc wtuliłam nos do pleców Nialla.
Godzinę później dotarliśmy przed jego dom. Byłam w półśnie, kiedy Niall podniósł mnie z motocykla.
- Uh, dzięki - mruknęłam i podrapałam się po głowie.
- Nie martw się, następna impreza na którą cię zabiorę będzie lepsza - powiedział zmęczonym głosem.
Uśmiechnęłam się sztucznie.
- Dobranoc Niall.
Chłopak popatrzył na mnie w dół, po czym przyciągnął mnie do siebie za moje szelki. Puścił je z powrotem na moje ciało i uśmiechnął się.
- Ha, fajnie.
- Jesteś wciąż na haju, Niall. Idź do łóżka.
- Mmm, nie - powiedział i musnął swoim kciukiem moje usta.
- Dobranoc Niall - powtórzyłam i cofnęłam się o krok, mimo że chciałam go pocałować.
Czułam na sobie jego wzrok, gdy w środku nocy przechodziłam na drugą stronę ulicy. Jakoś udało mi się wkraść do domu bez zostania przyłapaną.
Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do łóżka, zamykając oczy. Ta noc nie była bogata w wydarzenia, ale to nie tak, że chciałam, aby coś się stało.
Nagle zadzwonił mój telefon, który leżał na stoliku. Od razu wiedziałam kto dzwoni. Mimo tego zdecydowałam się odebrać.
- Tak?
Najpierw usłyszałam jakiś szmer, a dopiero później jego oddech.
- Chcę cię o coś zapytać.
- Jasne... uh? O co chodzi?
- Słyszałaś kiedyś o seks telefonie? - zapytał do słuchawki.
Zmarszczyłam czoło i poczułam w brzuchu dziwne uczucie.
- Niall - westchnęłam.
- Słyszałaś?
- Tak, słyszałam. Mam nadzieję, że nie chcesz teraz tego robić przez telefon.
- Mmm, tak - wybełkotał.
- Piłeś coś w ciągu tych dziesięciu minut, które minęły od czasu kiedy cię ostatnio widziałam?
- Być może - zaśmiał się, a ja przewróciłam oczami.
- Ale wciąż o tym myślę.
- O czym? - zapytałam, zamykając oczy i przewracając się na drugi bok.
- O mojej ręce... w twoich spodniach.
Otworzyłam szeroko oczy, czując jak moje policzki zaczynają mnie parzyć.
- Sprawiłbym, że krzyczałabyś... i błagała mnie o więcej.
Przełknęłam ślinę, czekając aż będzie kontynuował.
- A potem... Ja... Cholera... Pieprzyłbym cię w zapomnienie, ale jesteś dziewicą... Kurwa.
Nie jestem pewna co Niall robi na drugiej linii, ale mam małe podejrzenie. Ale może tylko wyolbrzymiam.
- Kurwa, mógłbym sprawić, że poczułabyś się tak dobrze, Sam.
- Wierzę ci - wyszeptałam. Przesunęłam się na drugi bok, przez nagłe uczucie gorąca.
- Niall, mam nadzieję, że się nie masturbujesz - powiedziałam, a krew odpłynęła z mojej twarzy.
Chłopak zaśmiał się.
- Nie, mimo że jestem teraz ekstremalnie twardy... i duży... Moja mama jest w pokoju obok, a ja nie chcę, żeby mnie usłyszała.
- Aw, martwisz się o swoją mamę - powiedziałam sarkastycznie.
Nastała chwilowa cisza, wypełniona tylko naszymi oddechami.
- Dobranoc - odezwałam się w końcu, starając się uniknąć niezręcznej sytuacji.
- Czekaj.
Zmarszczyłam brwi.
- Co? - urwałam.
- Zostań na linii.
- Dlaczego?
- Pozwól mi odłożyć słuchawkę, dobrze?
Nie pytałam go o to więcej, bo byłam naprawdę zmęczona. Próbowałam zignorować uczucie w brzuchu i modliłam się, żeby szybko zasnąć.
I wtedy w końcu wpadłam w sen przy dźwięku jego oddechu.


-----------------------------


Chyba się wam trochę rozpisałam:P . Kochani , jeżeli to czytacie 
prosiłabym was o jaki kolwiek komentarz. Jest dla mnie ważny,
nie wiem czy dalej mam pisać to opowiadanie, bo nie ma żadnych komentarzy ):


piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 5

- Okej.
Zobaczyłam jak jego usta wykrzywiają się w uśmiechu, a Niall spojrzał na mnie z zadowoleniem siebie, lecz i z lekkim zaskoczeniem.

- Nie sądziłem, że się zgodzisz - powiedział i zrobił kilka kroków do tyłu.
Poszłam za Niallem do salonu, a on usiadł na dywanie, naprzeciwko stolika do kawy. Stanęłam przed nim, niepewna co zrobić. Chłopak wskazał miejsce przed sobą. Usiadłam niepewnie, krzyżując nogi i kładąc ręce na kolanach. Moje serce bije szybko, podczas gdy ja żuję swoją dolną wargę.

- Panie pierwsze - powiedział, odchylając się do tyłu na dłoniach i wypychając pierś. Jego długie nogi ponownie są wyciągnięte, a jego łydki dotykają moich ud.

- Prawda czy wyzwanie? - zapytałam, starając się nie jąkać.

- Prawda - powiedział, a ja podniosłam brew.
Myślałam, że Niall jest typem, który zawsze wybiera wyzwanie, no ale nie ważne. Chcę, żeby to się już skończyło.

- Ile masz lat? - zapytałam, starając się, aby czas szybko zleciał.

-Nie bądź cipą Sam. Dobrze wiesz ile mam lat. Wiem co próbujesz zrobić. Starasz się uciec tak szybko jak to tylko możliwe.

- No i? Mieliśmy umowę - wymamrotałam.

- Twój drogocenny kolczyk wciąż jest u mnie.

Westchnęłam.

- Dobra. Uh...

O co mogę go zapytać? Przygryzłam wargę, koncentrując się.

- Czemu skłamałeś, mówiąc, że wyciągnąłeś z czapki moje imię?
Niall oblizał usta.

- Bo chciałem wiedzieć jak całujesz. Znaczy. Wiedziałem. Ale zapomniałem...

-Nadal dobrze całuję? - pytanie szybko opuściło moje usta, a ja nagle zarumieniłam się.

- Jedno pytanie - uśmiechnął się, a ja teraz naprawdę chcę poznać odpowiedź.

- Sam, prawda czy wyzwanie? - Niall spojrzał na mnie śmiałym spojrzeniem. Tonem jakim powiedział "wyzwanie", wiedziałam, że pomyślał, że jestem ciotą i wybiorę prawdę.

- Wyzwanie - powiedziałam z ufnością, która szybko zniknęła, bo zobaczyłam jego, zadowolony z moich działań, uśmieszek.

- Wyzywam cię do ściągnięcia swojej koszulki.

Moje oczy rozszerzyły się.

- Co? Nie.

Nie. Nic nie mam pod topem. Niall zrobił nadąsaną minę.

- No weź. Przecież to nie tak, że nie widziałem wcześniej ciebie bez koszulki.

- Nie, Niall.

- Dobra. Wyzywam cię... żebyś wykonała dla mnie taniec erotyczny. Wiem, że byłaś w tym dobra, każda nasza impreza kończyła się Lap Dance'm*
 Moje serce zatrzymało się, a ja przygryzłam dolną wargę.
Dalej, możesz to zrobić Sam. To, to samo co trzy lata temu. Nic nowego. Możesz to zrobić.
Powoli wstałam i podrapałam się po głowie, mamrocząc:

-Nie śmiej się jak zawsze, jasne?

Niall popatrzył na mnie, po czym wstał i usiadł na stoliku, nic nie mówiąc. Chłopak owinął swoją dłoń wokół tyłu mojego uda i przyciągnął mnie do siebie tak, że teraz stoję między jego nogami.
odwrócił mnie, łącząc swoje nogi, dzięki czemu nie będę mogła od niego uciec. Jego ręce chwyciły moje uda, a Niall posadził mnie na swoich kolanach. Siedziałam nieruchomo, czując jak cała moja krew pędzi do policzków. W tym momencie jestem całkowicie zakłopotana. Odetchnęłam, gdy ręka Nialla znalazła się na moim nagim brzuchu, po czym powędrowała w dół w kierunku gumki moich spodni, wślizgując się pod nią, prawie dotykając mojej bielizny. Zerwałam się, zaskakując go.

-Nie miałam pojęcia, że aż tak się zeszmaciłeś! Wiesz co? Wsadź sobie gdzieś ten kolczyk, ja przeżyję! - powiedziałam.

Cała moja twarz zaczyna mnie palić. Jestem na niego taka zła. Myślałam, że wybuchnę. Za kogo on się uważa? Niall uśmiechnął się.

- Ale gra się nie skończyła - wydął wargi.
Wydałam z siebie rozdrażnione westchnięcie.

- Dobra, Boże! Czemu to robisz?

- Jestem znudzony.

- Więc idź i baw się dobrze z jakąś laską - mruknęłam.

- Nie jesteś zazdrosna, racja?

Parsknęłam. Naprawdę głośne, nieatrakcyjne parsknięcie.

- Słucham? Nawet NIE OBCHODZI mnie kogo wybierasz do pieprzenia!
Usiadłam, a raczej bardziej spadłam pośladkami w dół, na dywanie, po czym skrzyżowałam ręce na piersi.

- Nic o tym nie wiesz - powiedział ponuro, podchodząc bliżej.
Stanął przede mną, a ja odchyliłam się w tył na dłoniach, aby się od niego oddalić.

- Wiem, że dalej Ci się podobam Sam. - syknął, klękając i kładąc dłonie po obu stronach moich kolan, ograniczając mi sposób na ucieczkę.

- Jesteś taki zadufany w sobie - wyplułam z całą pewnością siebie jaką miałam.
Niall pochylił się do przodu, a ja odchyliłam się, starając się stworzyć między nami tak dużo miejsca jak tylko mogłam.

- Daj spokój, po prostu to przyznaj. Każda dziewczyna w tej pieprzonej okolicy mnie lubi.

-Cóż, ja chyba przestaję. Nie podobają mi się ignorancyjne dupki. - powiedziałam, po czym przygryzłam wargę.
Może nie powinnam tego mówić. Próbowałam go odepchnąć, naciskając dłońmi na jego klatkę piersiową. Niall złapał moje ręce w swoje dłonie i umieścił je nad moją głową, pochylając się tak, że unosi się nade mną. Jego krocze naciska na moje udo.

-Twoje usta są jak zawsze pociągające- stwierdził, a jego oddech uderzył w moje usta i nos.
Przez cały alkohol jaki wypił jego oczy są lekko czerwone.
W tym samym czasie jestem zdegustowana i jakoś... podniecona.
Niall patrzył na mnie przez chwilę, po czym nagle pochylił się i przycisnął swoje usta do moich. Nie zareagowałam. Chłopak zaczął poruszać wargami, a ja poddałam się. Jego język wsunął się między moje wargi, a ja wygięłam plecy, gdy poczułam go. Odsunął się zbyt szybko, ale wcześniej przygryzł i szarpnął za moją wargę.

- Wiedziałem, że mnie chcesz - powiedział, wstając.
Byłam w pewnym sensie smutna, że nie kontynuował pocałunku.

- Tak jasne, zwiększaj swoje ego.

- Dlaczego to ty miałabyś zwiększyć moje ego?
To zabolało, ale zignorowałam to.

- Oddasz mi kolczyk, czy nie?
Niall spojrzał na wiszący na ścianie zegarek i wzruszył ramionami.

- Myślę, że mogę ci go oddać.
Nawet nie wiem, dlaczego tak bardzo przejmuję się jego zdaniem.
Chłopak zrobił krok do przodu w prawo, a w tym czasie samochód zatrzymał się przed jego domem. Usłyszeliśmy głosy. Zamarłam, gdy rozpoznałam moich rodziców
Zamarłam, gdy rozpoznałam moich dziadków, a następnie głos mamy Nialla.

- Masz - powiedział, wyciągając koczyk z kieszeni bluzy. - Wyjdź przez tyle drzwi to nie będziesz miała kłopotów.

- A co z tobą? Nie będziesz miał problemów przez ten bałagan?

-Idź. Zayn na Ciebie z tyłu czeka.
Przez chwilę patrzyłam na niego, a on spojrzał na mnie, po czym odwróciłam się i ruszyłam w kierunku drzwi. Wyślizgnęłam się na zewnątrz, na jego ogród.

-Nareszcie! Chodź! - Zayn złapał mnie w pasie, bo nie czułam się za bardzo na siłach, przeszliśmy przez ulicę do domu. Nasi rodzice wciąż rozmawiają z mamą Nialla, która prawdopodobnie jeszcze nie wie, co ją czeka zza drzwiami.
Przemknęliśmy się szybko pod drzwi, ale wchodząc na taras potknęłam się o jakieś wiaderko.
Cholera.

-Ha! Mówiłem, żeby zostawić tu, to wiadro, a ty niepotrzebnie się darłaś!- Wykrzyknął mój tata, unosząc ręce do góry.

-Sam? Jak ty wyglądasz?! - Krzyknęła moja mama.

-O Boże, mamo nie krzycz, głowa mnie boli. - Powiedziałam cicho, łapiąc się za głowę.

-Mamo, proszę Cię. Nic się nie stało, była ze mną na imprezie i cały czas ją pilnowałem - Wtrącił Zayn, trzymając mnie w pasie.

-Ta. Pilnowałeś - Odparł tata, śmiejąc się pod nosem.

Czasami mam ochotę go zabić.
Mama jak zwykle zaczęła prawić nam kazania, ale niezbyt jej słuchałam, weszliśmy z Zaynem na górę do mnie do pokoju, i rzucił mnie na łóżko.

-I gdzie w końcu był kolczyk ? -Zapytał.

- Kolczyk był w wazonie - mruknęłam. - Dobranoc.

- Dobranoc - powiedział i udał się po cichu w stronę schodów zamykając mój pokój.
Ściągnęłam buty, po czym poszłam zasunąć zasłony.
Ujrzałam panią Horan wchodzącą do domu, a następnie zatrzymującą się, prawdopodobnie przeraziła się na widok przed nią.
Zasunęłam firanki i poszłam umyć zęby, ściągnąć soczewki, przebrać się w piżamę, po czym wskoczyłam do łóżka.
Bóg wie jak długo patrzyłam na czarny sufit, myśląc o tym co się dzisiaj stało. Pocałunek z Niallem potem jeszcze z Liamem. Nie mam zamiaru kłamać, podobało mi się. Podobają  mi się pocałunki Nialla, tak, to jest dobre uczucie.

 ------------------------------------------

Następnego ranka obudziłam się przez buczenie mojego telefonu. Jęknęłam i przewróciłam się na drugą stronę łóżka, biorąc ze stolika telefon. To wiadomość od Liama. Szybko wyprostowałam się i otworzyłam oczy, zanim wyraźniej zobaczyłam treść smsa.

Liam: Słuchaj no przyjaciółko. Utknąłem. Pomożesz?

Musiałam przeczytać wiadomość trzy razy, aby zrozumieć o czym on mówi. Przewróciłam oczami i wstałam z łóżka, zanim mu odpisałam.

Sam: Jak to utknąłeś?

Liam: Wczoraj Zayn położył mnie u was w domu w swoim starym pokoju, a nie chcę żeby wasi rodzice mnie złapali.

Sam: Czy on jest niepoważny? Naraził Cię na pewną "śmierć"

Liam: Wiem. To jak ? 

Sam: Okej. Przyjdź pod moje drzwi w ciągu 2 minut.

Tak szybko jak wysłałam wiadomość, usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Rozejrzałam się po pokoju i szybko wzięłam do ust miętowego cukierka, który leżał w opakowaniu na biurku, po czym drzwi otworzyły się, a do pokoju wszedł Liam. Ma na sobie niebieskie dresy. Tylko dresy.

- Mówiłam ci, żebyś zaczekał na zewnątrz.

- Nie, nie mówiłaś - Liam uśmiechnął się i spojrzał na mnie od góry do dołu. Wtedy dotarło do mnie, że jestem tylko w krótkich szortach i staniku. Chwyciłam koc z łóżka i owinęłam go wokół ciała, wściekle się rumieniąc.

- Jesteś idiotą - mruknęłam i wyszłam ze swojej sypialni, idąc obok niego.- Chodź.
Pociągnęłam go za rękę w dół schodów. Rozejrzałam się po cichu, wychylając zza rogu głowę.

-Nie zapuszczaj tak żurawia w pole. - Roześmiał się, na co przewróciłam teatralnie oczami.

-Chodź tu! Nikogo nie ma!

- Pokaż mi drogę, kochanie.
Przewróciłam oczami i upewniłam się jeszcze raz, że nie ma w okolicy ani mamy, ani taty. Zeszliśmy po schodach do salonu, aby otworzyć drzwi.

- Może chcesz przyjść do mnie dzisiaj wiczorem? Mogę ci pokazać kilka rzeczy.

- Taa, okej. Pa - powiedziałam, po czym przyszło mi do głowy, że mu nie zaprzeczyłam. Zostawiłam to tak, zaskakując samą siebie.
Co do kurwy?

- Pa Sam. - powiedział, oblizując usta, po czym odwrócił się i wyszedł.

------------------------------------------

Okazało się, że mama i tata wyszli do sklepu, bo kilka godzin później z kuchni rozszedł się zapach lazanii. Jak zwykle siedzę na górze w swoim pokoju i przewijam Twittera. Zaplotłam swoje palce, to zawsze sprawia, że się rozluźniam. Moje oczy ponownie skierowały się w stronę domu po drugiej stronie ulicy. Zastanawiam się co teraz robi Niall.
Natychmiast zmrużyłam oczy na obraz w mojej głowie. Cholera, pieprzy się ze mną. Chyba zaczynam się demoralizować! Przygryzłam lekko wargę i chwyciłam telefon z zamiarem zagrania w jakąś grę, gdy ktoś zapukał do ich drzwi.

-Tak? - zapytałam.

Ashley weszła do pokoju. Ma na sobie top z odkrytym pępkiem, wysokie koturny i szorty z wysokim stanem. Wydaje mi się, że ona przechodzi fazę hipstera, bo ubrała sobie opaskę.

- Co jest? - zapytałam, kładąc telefon na biurku.

- Idę spotkać się ze wszystkimi na ulicy... I pomyślałam, żeby cię zaprosić.
Spojrzałam przez okno. Niebo jest ciemne, co oznacza, że będzie padać. Wzruszyłam ramionami.

- Jasne, czemu nie? Tylko zaczekaj, aż się przebiorę.
Ubrałam podkoszulek, jeansowe szorty i niebieskie vansy.

- Będzie ci zimno - powiedziała Ashley, gdy schodziłyśmy po schodach.
Wzruszyłam ramionami. Dziewczyna powiedziała mojej mamie, że idziemy na dwór, a ona odpowiedziała, żebym wróciła jak zacznie padać. Wszyscy siedzą obok domu Jake'a i Louisa. Przełknęłam ślinę, kiedy zobaczyła Nialla popijajacego piwo na jednym z leżaków. Jego długie, chude nogi ubrane są w shorty. Skrzyżował je w kostkach, rozmawiając leniwie z Dianą i Zaynem. Odwrócił głowę w moim kierunku i spojrzał na mnie przez swoje Ray Bany. Kto normalny nosi okulary, gdy jest pochmurnie?
Naina śmieje się z Dianą , potajemnie skradając spojrzenia w stronę Jake'a, który jest zbyt zainteresowany swoim telefonem, aby zwrócić uwagę na kogokolwiek innego. Na miejscu są jeszcze trzy inne osoby z wczorajszej imprezy, których nie znam.
- Hej! - krzyknęła Ashley , a wszyscy odwrócili głowy w naszym kierunku.Zayn i Niall uśmiechnęli się.
-Cześć - Powiedział Liam a jego oczy wylądowały na mnie.
Wymusiłam mały uśmiech i podciągnęłam shorty, natychmiast żałując ich wyboru. Usłyszeliśmy krzyk z dołu ulicy i wszystkie głowy zwróciły się w kierunku uśmiechającego się Rickiego, który biegnie ku nam z piłką do nogi pod pachą. Niall i Zayn wstali ze swoich krzeseł i podciągnęli spodnie.

- Chodźmy! - powiedział Jake , wskazując żebyśmy za nim ruszyli.

- Gdzie idziemy? - zapytałam Ashley- Na boisko do nogi - odpowiedział za nią Ricky, kiedy zaczął iść dalej w dół ulicy.
Przygryzłam lekko wargę i popatrzyłam w górę na niebo. W stu procentach zanosi się na deszcz.
- Weź moją butelkę ze stołu! - krzyknął Niall i popatrzył na mnie ponad swoim ramieniem.
Starałam się ignorować fakt, że jego ręka jest dookoła Diany. , a on teraz ją całuje. Złapałam ze stołu jego butelkę piwa i poszłam kilka kroków za nimi. Słyszałam rozmowy na tematy związane z seksem, ale szczerze mówiąc nie byłam którymś z nich zainteresowana. Bawiłam się swoimi paznokciami, patrząc na półpełną butelkę. 89% alkoholu? Wow, Niall naprawdę kocha się upijać. Nie poznaję go. Skręciliśmy w lewo na boisko, a ja zobaczyłam mały park, kilka małych sklepików i boisko do grania w nożną. Dziewczyny usiadły na trawie, chichocząc i rozmawiając. Niezręcznie popatrzyłam na Nialla, który ściągnął przez głowę swoją koszulkę i rzucił ją do Diany.

- Potrzymaj moją bluzkę, kochanie - powiedział.

- Co mam z tym zrobić? - zapytałam, podnosząc butelkę.
Niall oderwał swój wzrok od Diany , która usiadła obok Daisy.
, i popatrzył na mnie. Uśmiechnął się, a ja zebrałam w sobie wszystkie siły, starając się nie patrzeć na jego nagą, pierś.

- Potrzymaj dopóki nie skończymy grać - powiedział, po czym odwrócił się, a ja znowu przyłapałam się na patrzeniu na czarne serce na jego karku.
Usiadłam obok Nainy, wzdychając i krzyżując nogi. Położyłam butelkę w kole utworzonym z moich nóg i położyłam łokieć na kolanie, opierając głowę na dłoni i oglądając mecz.
Kilka razy złapałam wzrok Nialla, co po pewnym czasie stało się grą 'kto pierwszy odwróci wzrok'. Niall zatrzymał się na środku boiska, wciąż utrzymując ze mną kontakt wzrokowy. Ludzie zaczęli to zauważać, więc szybko odwróciłam oczy, patrząc na trawę i rumieniąc się przez całą uwagę.

-Nie rozumiem jednego. Byliście razem i nadal jesteś dziewicą? - Zaczęła Diana

-Um. Tak. Bo to było bardziej na  podstawie "Będziesz gotowa, wtedy zaczniemy działać" - Odpowiedziałam uśmiechnięta.

-I co? Byłaś?

-Byłam - Westchnęłam.

-To czemu.. - Nie skończyła, ponieważ przerwałam jej.

-Wtedy dostałam propozycję z Miediolanu, to była decyzja pochopna, nie miałam na nią nawet czasu. Nie powiedziałam mu, że wyjeżdżam, po prostu zniknęłam, dowiedział się od osób trzecich. Myślę, że dlatego ma do mnie żal. - Przełknęłam ślinę i popatrzyłam z powrotem na boisko, aby zobaczyć, że Niall biegnie przez nie. Zapewne wygrał.

Chłopcy byli spoceni, kiedy do nas podeszli. Niall wyciągnął rękę do Diany, która podała mu koszulkę. Chłopak użył jej, aby wytrzeć twarz i uśmiechnął się, kiedy jego wzrok padł na butelkę między moimi nogami.

- Idziemy? - zapytała Daisy, patrząc na zegarek na telefonie.

- Tak - odpowiedziała Diana i wstała, dokładnie gdy rozległ się grzmot.

- Cholera - Naina popatrzyła na niebo.

- Idziesz do mnie? - zapytał ją Ricky, kiedy ubierał koszulkę.
Jake natychmiast spojrzał na Nainę . Dziewczyna wzruszyła ramionami i skinęła głową, po czym odwróciła się do mnie.

- Powinnaś z nami iść.
Spojrzałam na nich.

- Nah, muszę wracać do domu.

-Nie mów, że znowu musisz pomóc ojcu w tych durnych papierach - Powiedział Zayn, na co pokiwałam mu głową. Ashley niecierpliwie skrzyżowała ramiona na piersi.

- Więc idziemy na zakupy, czy nie? W każdej sekundzie może lunąć deszczem.
Diana skinęła głową, a Zayn poprosił mnie, żebym powiedziała mamie, że wpadnie do nas wieczorem. Wzruszyłam ramionami i patrzyłam jak wszyscy się zbierają. Jake i Niall wciąż stoją kilka metrów ode mnie. Niall podszedł do mnie, a ja chciałam wstać. Mój tyłek jest przemoczony, ale i tak zaraz będzie padać.
Niall przykucnął przede mną, po czym owinął swoje długie palce wokół butelki i wziął ją, upewniając się, aby dotknąć nią mojego krocza. Zarumieniłam się i wstałam, kiedy pierwsze krople deszczu spadły na ziemię.

- Stary, chodźmy - Louis , wyglądając na lekko zaniepokojonego faktem, że jego włosy zaraz zmokną.

- Gdzie teraz idziesz? - zapytał go Niall, nawet nie martwiąc się faktem, że zaczyna mocno padać.
Szłam obok nich, nic nie mówiąc, a jedynie słuchając Harrego, jak mówił o dziewczynie, która doszła w kilka minut dzięki "ich sposobowi". Czy tylko ja jestem dziewicą w tym kraju? Mięśnie Nialla lśnią w  deszczu.
Moje włosy przykleiły się do czoła, gdy dostałam się do swoich drzwi. Zayn
uśmiechnął się i mrugnął do mnie na pożegnanie. Niall tylko spojrzał na mnie, poprawiając swoją czapkę i odwracając się do swojego domu. Jego okulary są zawieszone na kołnierzu jego bluzki.
Weszłam po schodach na ganek mamy i otworzyłam drzwi. A raczej, próbowałam je otworzyć, ale nie ustąpiły.

- Co? - zapytałam, ale potem zobaczyłam kartkę na stoliku do kawy.

Sam i w razie potrzeby Zayn.
Pojechałam z waszym ojcem i rodzicami Nialla, na spotkanie wieczorne.
Zayn masz swoje klucze. Sam, jedzenie jest w lodówce. Kocham was.
Mama.

Jęknęłam i zmięłam kartkę, po czym odwróciłam się, patrząc na ulicę, która teraz zalana jest przez wodę. Jestem zmoknięta i zmarznięta i nienawidzę sposobu w jaki ubranie przykleja się do mojego ciała. Skrzyżowałam ramiona i przebiegłam przez ulicę do domu Nialla.Nienawidzę siebie za to, co mam zamiar zrobić.
Nacisnęłam palcem na dzwonek i starałam się powstrzymać od drgania zębów. Drzwi otworzyły się, a Niall stanął w nich z batonikiem Twixa w ręku. Uniósł brwi, po czym uśmiechnął się. Nadal jest jeszcze mokry.

- W czym mogę ci pomóc? - zapytał, oczywiście ciesząc się z faktu, że trzyma mnie na zewnątrz w deszczu.

- Moi rodzice pojechali wraz z twoimi na to cholerne spotkanie, Zayn ma klucze, a niestety nie wiem gdzie on jest. Więc... Utknęłam.

- I co ja mam z tym zrobić?

- Mogę zaczekać na nich u ciebie? To nie potrwa dłużej niż godzinę.

- To zależy.

- Od czego?

- Na kolana - powiedział poważnie.
Moja twarz zmarniała i poczerwieniała.

- Zapomnij - powiedziałam i chciałam się odwrócić.
Niall przewrócił oczami i odsunął się na bok.

- Boże, tylko żartowałem.

- Ha-ha - mruknęłam i weszłam do środka, gdy zatrzasnął i zamknął za mną drzwi.
Jego dom jest prawie nie do poznania, bez walających się wszędzie kubków i tańczących pijanych ludzi. Jest czysto... normalnie.

- Skoczę szybko pod prysznic... Jeśli nie chcesz do mnie dołączyć to możesz tutaj zaczekać - powiedział i rzucił opakowanie Twixa na stolik, po czym pobiegł po schodach.
Wyrzuciłam je do kosza na śmieci w kuchni i usiadłam na kanapie. Od razu wstałam, ponieważ nie chciałam zamoczyć poduszek.
Rozejrzałam się dookoła, patrząc na zdjęcia młodszego Nialla. Był taki słodki i niewinny. Nie mogłam nic poradzić, ale zastanawiałam się co się z nim stało. Stał się strasznie arogancki, a na dodatek gardzi ludźmi...
Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla, patrzącego na zdjęcie ponad moim ramieniem. Ma na sobie szarą bluzę i dopasowane dresy. Zauważyłam, że teraz wszystkie jego kolczyki są wyciągnięte. Nawet jeśli nigdy nie powiedziałam tego głośno, jest przystojny, jego włosy są prawie brązowe.
- Chcesz coś na zmianę? - zapytał.
Byłam zaskoczona jego pytaniem.
- Co-tak.
Niall odwrócił się i jeszcze raz spojrzał na zdjęcie. Wrócił z parą spodni dresowych i zielonym, wydzierganym swetrem. Wzięłam od niego ubranie i poszłam do kuchni, żeby się przebrać. Ku mojemu zdziwieniu Niall nie zaprotestował. Kiedy wróciłam, chłopak siedział na kanapie, oglądając mecz piłki nożnej.
- Połóż je na grzejniku - polecił, wskazując na kaloryfer.
Zrobiłam jak zasugerował i odwróciłam się, aby zobaczyć, że Niall ściszył dźwięk i obserwuje mnie.

- Co? - zapytałam.

- Zagrajmy w tchórza.

- Nie bądź głupi. Wiem co to za gra. Nie zagram w to z tobą.

- Dobra. W takim razie zaczekaj na swoich dziadków na zewnątrz w deszczu.
Żachnęłam się gniewnie, aby pokazać mu, że nie chcę grać. Nie zagram. Nie.
Niall i tak wie, że przegram. Chłopak podniósł brwi i zaśmiał się ze mnie.

- Chyba nie boisz się tego jak daleko się posunę, racja? - zapytał odważnie.
Na chwilę spojrzałam na niego, po czym powiedziałam:

- Dobra. Zagram.

- Doooobra - powiedział, uśmiechając się i oblizując dolną wargę.
Poszłam usiąść na podłodze, ale Niall poklepał miejsce obok siebie na kanapie. Wstałam niepewnie i podeszłam do niego, siadając od niego tak daleko jak tylko mogłam.
Znam tę grę. Zasadniczo chodzi o to, że dwie osoby siedzą naprzeciwko siebie ze skrzyżowanymi nogami i wykonują na przemian po jednym ruchu, aż jedna z osób się nie odsunie, będąc tchórzem. I wiem, że to ja nim będę. Wiem, że Niall mógłby odpuścić, ale jednocześnie zastanawiam się, co chce ze mną spróbować zrobić. Nie jestem doświadczona i nawet nie ma we mnie nic atrakcyjnego.

- Panie pierwsze - powiedział, uśmiechając się.
Ja jednak się nie ruszyłam. Nie chcę, żeby Niall śmiał się z mojej niewinności i innych tego typu rzeczy. Jeśli miałaby istnieć tylko jedna rzecz jakiej nienawidzę, to byłoby to wyśmiewanie mnie.

- Dobra - powiedział. - Zacznę.
Chłopak rzucił się ze swojego miejsca w moim kierunku, ale zatrzymałam go,
kładąc dłonie na jego piersi i odpychając go z powrotem.

-Nie powiedziałeś start - udało mi się powiedzieć.
Niall przewrócił oczami i całkowicie się ode mnie odwrócił. Oparł się o poręcz i położył nogę na kanapie.

- Powiedz to kiedy tylko będziesz gotowa.
Jego oczy złapały moje, a ja przełknęłam ślinę. Do diabła z nim, jestem zmęczona nim, myślącym, że jestem zakonnicą. Nie ma prawa mnie osądzać. Nie będę tchórzem. Nie tym razem.
Przysunęłam się do niego na kanapie i skrzyżowałam nogi. Niall zaśmiał się, ale nie powiedział nic na mój brak pewności siebie.
Byłam zaskoczona, że Niall powtórzył moje ruchy, zamiast zrobić Bóg wie co. Chłopak skrzyżował swoje nogi.
Ponownie się przysunęłam, ale tym razem nasze kolana się dotykają. Zaczęłam bawić się zadziwiająco długimi rękawami jego zielonego swetra. Niall wziął mnie z zaskoczenia, gdy chwycił moje nogi i rozplątał je. Potem przyciągnął mnie do siebie, tak jak zrobił to zeszłej nocy w szafie, więc jeszcze raz przytulam go nogami. Nasze krocza prawie się stykają, a moje serce już oszalałe bije na mojej szyi.
Teraz moja kolej, więc postanowiłam umieścić dłonie na jego ramionach. Niall patrzył na mnie z zaciekawieniem, a jego ciemne, niebieskie oczy się ze mnie śmiały. Chłopak pochylił się tak, że jego nos jest zaledwie kilka centymetrów od mojego. Czuje na ustach jego oddech, dlatego podziękowałam Bogu, że wzięłam wcześniej od Nainy mentosa.
Niall czekał na mnie, abym zrobiła ruch. Zamknęłam przestrzeń między nami (mając zamiar pokazać mu, że nie jestem tchórzem), z zamiarem pocałowania go, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie, więc moje wargi wylądowały na jego policzku (a raczej bardziej w kąciku jego ust). Moje usta zatrzymały się tam na kilka sekund, a ja czekałam na niego, aż zacznie się śmiać z mojego niewinnego ruchu. Jednak jego usta znalazły się w kontakcie z moim policzkiem. Zamknęłam oczy, gdy poczułam jak przesunął je w dół na moją szyję. Przebiegł językiem po mojej wrażliwej skórze, a ja przygryzłam wargę, mrużąc powieki.
Jego woda po goleniu doprowadza mnie do szału.
Broda Nialla spoczęła na moim ramieniu, a ja wiedziałam, że Niall czeka na mój następny ruch. Moje ręce spadły z jego ramion na jego chudą talię.
Prawie pisnęłam, kiedy poczułam, jak Niall ujął moje pośladki i pochylił się. Leży teraz całkowicie na plecach, a ja znalazłam się na jego brzuchu. Niall nie wygląda jakby przeszkadzała mu moja waga.
Moje ręce, wbrew mojej woli, wsunęły się pod jego koszulkę. Jego lewa dłoń przeniosła się z powrotem na mój przód, a jego palce lekko dotknęły mojego krocza. Powoli zaczęłam pękać. To dla mnie za wiele.
-Niall... Przepraszam, nie mogę- Szepnęłam, na co odsunął się ode mnie patrząc mi prosto w oczy.
-Ja mam czas. Poczekam - Uśmiechnął się do mnie.
Cholera. Te same słowa co wtedy...
Wstałam z kanapy i skierowałam się szybko w stronę drzwi, chciałam z tamtąd wyjść jak najszybciej.
Drzwi zatrzasnęły się, a ja zostałam przyciśnięta marznącym policzkiem do zimnego drewna.
Na tyle głowy czuję oddech Nialla. Jego usta przykleiły się do mojego ucha i wyszeptały:
- Tchórz - zachichotał, a ja odsunęłam się od niego.
Niall nie zareagował w żaden sposób, pozwalając mi od siebie uciec. Schowałam włosy za ucho i prychnęłam, krzyżując ramiona na piersi. Moje serce wciąż bije szybko, ale jakoś już się go nie boję.

- Czemu jesteś taka przestraszona? - zapytał z uśmiechem, podchodząc do mnie.
Zrobiłam krok do tyłu.

- Nie boję się ciebie, Boże - powiedziałam.

- Jesteś pewna? Drżysz.

- To z zimna - mruknęłam i wzięłam jeszcze jeden krok do tyłu.

- Co myślisz, że ci zrobię? - zapytał.

- Nie chcę podpowiadać ci żadnych pomysłów... - szepnęłam pod nosem.

- Co to było? - zapytał, ale nasza rozmowa została przerwana przez otwierane drzwi i wchodzącą do domu jego mamę, a za nią pana Horana. Mówiła do niego coś o ulewnym deszczu, zanim jej oczy wylądowały na nas. Kobieta nie była zaskoczona moim widokiem.

-Oh Sam! Cześć!

-Dzień dobry państwu, przepraszam za nieporozumienie.

-Jakie tam nieporozumienie - wtrącił jego tata.

Niall podrapał się po głowie, witając  swoją mamę. Wzrok kobiety powędrował na moje ubrania, a ja uświadomiłam sobie jak musi to wyglądać, ja ubrana w jego ciuchy i to wszystko.

- Uh... nie miałam klucza, a moi rodzice pojechali z państwem... - Nie dokończyłam, ponieważ tata Nialla mi przerwał.

-Oj przestań, to jest denerwujące. Jestem William.

-A ja Zara - Wtrąciła uśmiechnięta mama Nialla.

-Przestań mówić nam "pan, pani", bo nie od dziś się znamy, prawda? - Zapytał jego ojciec.

-Prawda - Roześmiałam się

- Oh, w porządku kochanie.- powiedziała kobieta

- Są teraz w domu?

- Tak kochanie.

- Dziękuję.

- Myślałam, że wyrzuciłeś ten sweter, który dla ciebie wydziergałam - powiedziała pani Horan do Nialla, a chłopak wzruszył ramionami..

-Prezentu się nie wyrzuca - Cmoknął ją w polik -Co ciekawego kupiłaś?

-No zobacz sobie - Odparła uśmiechnięta.
Poszłam do drzwi, które otworzył dla mnie Niall. Wyszłam na zewnątrz ale potem odwróciłam się, sprawiając, że chłopak zatrzymał się w połowie zamykania drzwi.

- Powinnam go wyprać? - zapytałam i pociągnęłam za koniec swetra.
Wzruszył ramionami.

-Zatrzymaj go.
Potem zamknął drzwi tuż przed moim nosem.
Jak miło.
Dopiero gdy wróciłam do domu przypomniałam sobie, że nie wzięłam swoich ubrań od Nialla, ale mam zamiar jutro je odzyskać.


--------------------------------------

Lap Dance - https://www.youtube.com/watch?v=_S11hOOYaEc

Rozdział 4

Siedzę przy biurku, robiąc "zadanie domowe". Tata, wychodząc do pracy poprosił mnie, żebym uporządkowała pare rzeczy dotyczące firmy, zawsze twierdził, że to ja jestem w tym domu mózgowcem matematycznym. Na zewnątrz pada deszcz, więc nie mam nic lepszego do roboty. Cóż, dobrze... mam, ale obiecałam tacie, że mu pomogę. Gryzłam końcówkę długopisu, kiedy mrużyłam oczy na liczby, które są napisane na kartce. Czy to jest w ogóle możliwe? Nie, oczywiście, że nie jest.

Mój wzrok zwrócił się w stronę okna. Nie widziałam Nialla od dwóch dni. Może zamknął się w domu albo po prostu to ja nie zwracałam na niego uwagi... W każdym bądź razie, nie przeszkadza mi to. Jestem szczęśliwa, że mam trochę spokoju od tych wszystkich imprez.

Podciągnęłam kolana do klatki piersiowej, opierając nogi o krawędź fotela i starając się nie ominąć żadnego błędu w papierach dotyczących rozliczeń z tamtego miesiąca. Poddałam się. Zatrzasnęłam notatnik i chwyciłam swój telefon. Nie mam żadnych nowych wiadomości. Jestem z tego powodu trochę zdziwiona. Nikt nie pisał do mnie od czasu, kiedy go ostatnio widziałam. Zacisnęłam palce, zdając sobie sprawę, że jest mi zimno. Podeszłam do szafy i założyłam bluzę Zayna, którą mi kiedyś dał, po czym usiadłam na parapecie, kładąc laptopa na moje kolana. Siedziałam tak aż do obiadu, kiedy Ashley przyszła do mnie i powiedziała, że  kupiła po drodze chińszczyznę. Po lunchu Ashley zaciągnęła mnie do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku, zdejmując z niego moje ubrania.

- Wow - powiedziałam, przewracając oczami.

- Musisz pomóc mi dobrać strój na dzisiejszy wieczór.

- Co jest wieczorem? - zapytałam zdezorientowana.

- Domówka u Nialla.

- A co to za okazja?

- Bez okazji. Twoi, moi i jego rodzice jak co tydzień wychodzą na jakieś bezsensowne spotkanie w klubie. Zostają tam do późna w nocy, więc kiedy wracają zazwyczaj zastają bałagan.

- O Boże, biedna pani Horan - powiedziałam, przygryzając wargę.- Ale dalej nie rozumiem jednego. Jego rodzice wyprowadzili się z tamtąd. Więc po co mieli by wracać do jego domu?

-Niby się wyprowadzili. Ale jego matce nie odpowiada praca w tamtym miejscu więc wracają tu.

-Chwila, czy to oznacza, że Zayn znów się tu wprowadza? - Zapytałam

-Nie. Spokojnie, jego rodzice chcą kupić dom trzy ulice dalej od nas. A teraz powiedz mi co mam ubrać!

Spojrzałam na moje zestawy, które zazwyczaj zakładałam na imprezy w Mediolanie. Wskazałam na obcisłą sukienkę, która jest w parze z czarnymi koturnami.  Ashley uśmiechnęła się i przyłożyła zestaw do ciała, po czym spojrzała w lustro. Siedziałam na łóżku i patrzyłam na nią, kiedy dziewczyna odwróciła się i na mnie spojrzała.

- Co masz zamiar ubrać?

- Co? Nie wybieram się.

- Owszem, wybierasz.

- Nawet nie zostałam zaproszona.

- To nie ma znaczenia. Idziesz tam dzisiaj ze mną i koniec.

- Dobra.

- Mam nadzieję, że wiesz, że chcę żebyś założyła sukienkę.
Przewróciłam oczami.

- Wiem, ale nie zamierzam tego zrobić - wymamrotałam i popatrzyłam na nią, kiedy podeszła do szafy. Ashley prychnęła i rzuciła mi bluzkę z odkrytym pępkiem i jakieś obcisłe jeansy. Potem kazała mi wziąć jedne z moich koturn, dzięki czemu będę wyglądać ''na czasie''. Nie chcę iść na imprezę na którą nawet nie zostałam zaproszona. Będę się czuła dziwnie.

Kiedy mama z tatą wrócili do domu, dwie godziny później oznajmili nam, że wychodzą, więc Ashley i ja zostałyśmy same. Dziewczyna pisała z kimś smsy, prawdopodobnie z Niallem. Przygryzałam dolną wargę, patrząc na tykający na ścianie zegar w salonie. Mamy tam być o 21, a jest 20:55.
Katherine właśnie kończyła robić makijaż przy lustrze, podczas gdy ja grałam w jakąś beznadziejną grę na telefonie, żeby tylko zabić czas. Starałam się ignorować moje przyśpieszone bicie serca, myśląc o tym, co może się zdarzyć na domówce.

- Chodźmy! - wykrzyknęła Ashley, klaszcząc, gdy skończyła robić make-up.
Wstałam, chwiejąc się nieco na moich koturnach. Wyszłyśmy z domu i przeszłyśmy na drugą stronę ulicy. Z domu słychać dudniącą muzykę. Ogród jest pełen tańczących i rozmawiających ludzi. Rozpoznałam kilka twarzy z imprezy na plaży. Ashley powitała kilka osób, po czym razem weszłyśmy po schodach do domu. Dziewczyna odwróciła się, aby upewnić się, że za nią idę. Uśmiechnąłem się  i weszłam do domu. Salon jest pełen ludzi, tak samo jest w kuchni. Rozejrzałem się za Nainą i zobaczyłam ją jak rozmawia z  Dianą, popijając z czerwonego kubka. Polizałam swoje wargi i pomachałam do niej. Uśmiechnęła się, gdy mnie zobaczyła i pomachała do mnie żebym podeszła. Założyłam ramiona na piersi i potrząsnęłam głową, wskazując jej, że dołączę do niej później. Teraz chcę znaleźć łazienkę, aby sprawdzić, czy wyglądam przyzwoicie. Nie wiem dlaczego.

- Cześć - odwróciłam się, żeby zobaczyć uśmiechającego się do mnie Jake'a. Zapalony papieros zwisa z jego ust.

- Hej - powiedziałam, rumieniąc się. Jake jest atrakcyjny, ale i onieśmielający.

- Cieszę się, że przyszłaś - kontynuował, zaciągając się papierosem. Zrobiłam krok do tyłu, nie chcąc wdychać dymu.

- Uh, tak - mruknęłam i zakaszlałam trochę z powodu dymu.

- Chcesz pociągnąć? - zapytał.

- Nie - natychmiast opowiedziałam.
Wydał z siebie śmiech, a ja zadałam sobie w myślach pytanie, co w tym było takiego zabawnego. Jake patrzył na kogoś za mną, dlatego odwróciłam się. Spojrzałam w górę, aby zobaczyć uśmiechającego się do mnie Nialla. Ma na sobie czerwoną bluzę, białą bluzkę z dekoltem w kształcie litery V, obcisłe jeansy i vansy. Jego blond włosy schowane są pod czapką.
On wyraźnie wyśmiewał się ze mnie za moimi plecami.

- Czy ty coś za mną robisz? - zapytałam.

Oboje zaśmiali się, a Niall powiedział:
-Skąd, że znowu.

- Co? - zapytałam, a moje policzki przybrały szkarłatno czerwony kolor. Chłopak przewrócił oczami i podniósł czerwony kubek do ust. Wykręciłam się i poszłam w kierunku Nainy, rezygnując z planu pójścia do łazienki.

Godzinę później okazało się, że Diana  w porządku. Wydawała się trochę dziwna kiedy wróciłam po tak długiej nieobecności tutaj. Patrzyłam na czarny stolik, wpatrując się w iphonea, który został podłączony do systemu stereo, hucząc najnowsze hity na cały dom.
Zauważyłam, że impreza zaczęła przygasać, więc spojrzałam na zegarek na iphonie, który leży jeszcze na stole. Jest 23:34.
Westchnęłam z ulgą. Wreszcie możemy wyjść. Jestem szczęśliwa, bo nic się nie stało. Nie musiałam robić niczego czego bym nie chciała. Usiadłam i chciałam zapytać Ashley, czy chce już wyjść, kiedy Jake wszedł do środka, trzymając pustą butelkę. Wiwatował, krzycząc: 7 MINUT W NIEBIEE!
Dziewczyny poklaskały podekscytowane, z wyjątkiem mnie i Nainy. Przygryzłam wargę. Chcę wrócić do domu, dlatego ruszyłam w stronę drzwi, które prowadzą na korytarz, gdy nagle przede mną pojawił się Liam.

- Chyba nie wychodzisz?
Nic mu nie odpowiedziałam.

- Najlepsza impreza jest, gdy zostaje tylko kilka osób... - szepnął mi do ucha, a ja zadrżałam, cofając się o krok.

- Gramy w moim pokoju - usłyszałam głos Nialla.
Zayn,Niall, Jake, Liam, Louis, Harry, Naina, Ashley, Diana i cztery inne osoby oraz ja weszliśmy na górę, po czym Niall polecił ludziom, którzy są w salonie, aby zostali na dole.
Jego pokój jest większy niż mój, tak jak się tego spodziewałam: plakaty z nagimi dziewczynami na ścianach, nieposłane łóżko, telewizor w kącie i biurko przy oknie. Jego pokój ma doskonały widok na moją sypialnię, a ja natychmiast poczułam się przerażona. Niall może wyraźnie zobaczyć wszysko co robię, gdy nie będę ostrożna i zostawię odsunięte zasłony.
Diana zaczęła pisać wszystkie imiona dziewczyn na podartych kawałkach papieru, po czym wrzuciła je do czapki Nialla. Usiadłam obok Louisa , rozglądając się po okręgu. Wszyscy nagle stali się trzeźwi, gotowi na niesamowitą grę: 7 minut w niebie. Moje serce bije szybko. Nie wiem, dlaczego się na to zgodziłam... Jestem niedoświadczona i jeśli kiedykolwiek znajdę się z kimś w szafie, nie będę miała pojęcia co robić. Przełknęłam ślinę i patrzyłam jak czapka Nialla została położona w środku koła, zawierając w sobie imię każdej dziewczyny.

- Ponieważ to jest moja impreza, będę czynić honory! - powiedział Niall i podciągnął do góry rękaw koszuli.
Wszyscy patrzyli na niego, gdy chłopak spoglądał w sufit i przygryzał kolczyk w wardze, grzebiąc w czapce. Wyciągnął kawałek papieru i rozwinął go. Przeczytał imię i rozejrzał się, aby złapać czyjś wzrok.
I wtedy zatrzymał oczy na mnie, uśmiechając się.
Moje serce się zatrzymało, a ja nagle chciałam umrzeć. Nie ma mowy. Nie ma pieprzonej mowy, że pójdę z Niallem do szafy. Nuh-uh.
Nie.

- Sam - przeczytał karteczkę, zanim wepchnął ją do tylnej kieszeni spodni.
Przełknęłam ślinę. Wszyscy się teraz na mnie patrzą.

- Wstawaj - roześmiał się Harry, wskazując palcem w moją stronę. - Idź, Dziewico Maryjo.

Wszyscy z wyjątkiem Ashley i Nainy zaczęli się śmiać z jego nie-tak-śmiesznego żartu. Wstałam i spojrzałam na Nialla, który podstępnie się uśmiecha. Moje serce bije coraz szybciej. Jake odprowadził nas do szafy, pokazując nam swój telefon, stoper ustawiony jest na 7 minut. Jedynie co muszę zrobić to nacisnąć palcem na ekran i rozpocząć odliczanie.

- Zamknijcie się - powiedział, zwracając się do ludzi w pokoju. - Pójdę i przyniosę drinki i kubki to następnie zagramy w 'prawda czy wyzwanie' i 'nigdy dotąd nie...'.
Nie mam pojęcia co to za gra, ale wiem, że na pewno nie chcę być z Niallem sam na sam w szafie, na siedem minut, w jego pokoju. Nawet jedną sekundkę. Nie.
Niall otworzył drzwi do swojej przestronnej szafy, tej typowej amerykańskiej szafy, w której spokojnie zmieszczą się trzy osoby. Skinął na mnie głową, abym usiadła pierwsza. Zrobiłam to i spojrzałam na Jake'a, który mrugnął do mnie. Niall usiadł naprzeciwko mnie opierając się o ścianę szafy. Przygryzłam lekko wargę, kiedy Jake zamknął drzwi i usłyszałam, jak mówi: ''Siedem minut czaaas staaart...''
Potem zobaczyłam przez cienką szparę w szafie, że chłopak wyszedł z pokoju, aby przynieść drinki i kubki. W szafie jest cicho, jedyne odgłosy pochodzą z zewnątrz niej, gdzie pozostali rozmawiają ze śmiechem. Mogę też usłyszeć muzykę z parteru. Niall ugiął kolana, a ja przyciągnęłam swoje do klatki piersiowej, opierając na nich brodę i je przytulając. Chłopak leniwie oparł łokieć na kolanie. Potem wyprostował swoje nogi płasko po podłodze. Jego kostki dotykają teraz moich bioder. Potem pochylił się do przodu ściskając moje kostki. Przyciągnął moje nogi do siebie, nie odrywając ode mnie wzroku. Myślałam że zemdleję przez szybkie bicie mojego serca. Nie boję się tego co Niall zamierza zrobić, boję się tego, że wyśmieje mnie przez to, że jestem niedoświadczona. Nie chcę być upokorzona. Nienawidzę tego.

Chłopak owinął palce wokół moich kostek i przyciągnął mnie do swojego ciała. Jestem teraz między jego nogami, a moje nogi znajdują się za jego plecami. Nasze klatki piersiowe prawie się stykają. Jestem pewna, że Niall może poczuć i usłyszeć bicie mojego serca.

- Spokojnie - wyszeptał. - Czy ja cię denerwuję?
Popatrzyłam na niego.

- Nie.

- To dlaczego twoje serce tak szybko bije?
Przełknęłam ślinę, kiedy jego ręce powoli ruszyły wzdłuż moich ud, po czym zatrzymały się na mojej nagiej talii.

- Nic nie słyszę! - usłyszeliśmy głos Zayna z pokoju. Niall przewrócił oczami, zanim znów skupił na mnie swoją uwagę. Ponownie przełknęłam ślinę. Moje gardło już jest przez to obolałe.

-Dlaczego taka jesteś Sam? - wyszeptał. - Czy kiedykolwiek wcześniej całowałaś się z chłopakiem?
Powoli skinęłam głową, nie ufając swojemu głosowi.

- Ile razy?

- Raz - powiedziałam, rumieniąc się. - Z tobą.
Moje ręce niezgrabnie złapały jego pas, kiedy popchnął mnie na ścianę. Mogłam wyczuć kości przez jego koszulkę, kiedy jego twarz pojawiła się przede mną.

-Tęskniłem za tobą. - powiedział, a jego alkoholowy oddech uderzył w moje usta.
Następnie chłopak pochylił się i połączył swoje usta z moimi. Uczucie jego przekłutej wargi na moich ustach było niesamowite. Niall zaczął poruszać natarczywie swoimi ustami, jak na mój gust zbyt brutalnie. Jednak to uczucie w moim brzuchu było wspaniałe... Nie dlatego, że lubię Nialla, po prostu wszystkie wspomnienia z przed trzech lat wróciły.  Przechylił głowę w prawo, aby pogłębić nasz pocałunek. Moje serce podskoczyło, kiedy poczułam jak czubek jego języka oblizuje moją wargę. Uchyliłam ją lekko, a jego język wsunął się do moich ust. Odetchnęłam, gdy jego język otarł się o mój. Poczułam dziwne uczucie w kręgosłupie, ponieważ jego ręce powędrowały po moich udach, wzdłuż nóg, aż do kostek, zanim wrócił nimi z powrotem do mojej talii.

- Siedem minut minęło - krzyknął Jake z zewnątrz szafy, waląc pięścią w drzwi. Niall odsunął się ode mnie i pchnął nogą drzwi.
Przebiegłam ręką po włosach i spojrzałam na Jake, odnajdując jego uśmiech. Pomógł mi wstać, a ja od razu się zaczerwieniłam, gdy zobaczyłam, że wszyscy się na mnie gapią. Niezdarnie usiadłam obok Liama i spojrzałam na kubeczki, które leżą w środku koła.

Możemy już iść do domu?

- Koniec 7 minut w niebie, zagrajmy teraz w coś innego - odezwał się Louis. - Tak więc, każdy wie jak się gra w "Nigdy dotąd nie...? - zapytał, rozlewając do kubków butelkę. Wszyscy przytaknęli, z wyjątkiem mnie. Niall przewrócił oczami, a Jake wyjaśnił mi zasady gry:

- Ktoś wymyśla "nigdy dotąd, na przykład, nie chodziłem nago po ulicy''. A ci którzy to robili biorą z kubka łyka. Gra kończy się, gdy ktoś opróżni swój kubek. Zwycięzca może potem kazać zrobić cokolwiek przegranemu. Przegrywa ten kto ma najpełniejszy kubek.
Czyli to będę ja.

- Dobra, zacznę - powiedziała Diana i rozejrzała się po okręgu. - Nigdy dotąd nie robiłam nikomu loda.
Chłopcy jęknęli, a wszystkie dziewczyny, z wyjątkiem mnie, wzięły łyka. Zayn mrugnął do Ashley , a ona do niego odmrugnęła.

Co do cholery?!

Przyszła kolej na jakąś dziewczynę z okręgu, miała na imie Daisy.

- Nigdy dotąd nie uprawiałam seksu z kimś kto miał ponad 30 lat.
Nikt nie wziął łyka. Przyszła kolej na Louisa.

-Nidy dotąd nie całowałem się z chłopakiem.
Wszyscy prócz Liama, Jakea, Zayna i Nialla wzięli łyka.

- Moja kolej - dziewczyna, której nie znam imienia chciała coś powiedzieć, ale Niall pochylił się w jej stronę i szepną jej coś do ucha.

- Nigdy dotąd się nie masturbowałam.
Byłam jedyną osobą, która nie wzięła łyka. Niall przełknął ślinę i uśmiechnął się, patrząc na mój pełny kubek. Przyszła kolej na Zayna.

- Nigdy dotąd nie byłem zakochany.
Tym razem ja i Niall byliśmy jedynymi którzy się nie napili. Podrapałam się w tył głowy, czując się naprawdę nieswojo. To znaczy, że nic pomiędzy nami nie było?

- Nigdy dotąd nikt nie zdobył u mnie drugiej bazy.
Wszyscy się napili, a ich oczy były zwrócone ku mnie. Też się napiłam, mimo że to nie koniecznie było prawdą. Nikt wcześniej nie dotykał mnie gdziekolwiek. Niall faktycznie był pierwszym, który mnie dotykał.

- Mój kubek jest pusty - stwierdził Niall i uśmiechnął się.

- Kto ma najpełniejszy kubek? - zapytał Jake, a ja zaczerwieniłam się, pozwalając sobie na ledwo słyszalne 'ja'.
Czuję się zawstydzona i nienawidzę siebie za to, że jestem tak bardzo niedoświadczona.

- No, no, no, mogę ci cokolwiek kazać zrobić.
Jego oczy przebiegły po całym moim ciele, po czym powiedział:

- Wyzywam cię do całowania się z... Liamem.

- Co? - powiedziałam.
Liam nie wygląda jakby mu to przeszkadzało, ale skoro Niall może całować każdą, to chyba nic się nie stanie jak pocałuję Liama, prawda?
Napięcie jest zbyt kłopotliwe. Wszyscy chłopcy z tego pokoju mają przyklejone do nas oczy.  Liam pochylił się i zamknął oczy. Poczułam jego usta na swoich. Czuję się dziwnie i nieswojo. Jego ręce powędrowały na moje biodra, a ja zarzuciłam swoje na jego szyi. Liam przechylił głowę i przesunął językiem po mojej wardze. Poczułam jak ktoś odrywa nas od siebie, zobaczyłam swojego brata, który trzyma Liama za ucho.

-Ej zorro. Nie rozkręcaj się tak, to nadal jest moja siostra- Walnął go lekko przez głowę, na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Czułam na sobie wzrok Nialla, przez co czułam się niekomfortowo, ale cóż, nic mu do tego.

- Idę do domu - powiedziałam Ashley i usiadłam. Boli mnie głowa przez wypity dzisiaj alkohol. Chcę iść do swojego pokoju, zanurkować pod kocami i spać. Zayn skinął do mnie głową.

- Tak, powinnyśmy iść. Nie chcemy, żeby matka znowu Cię przyłapała- Powiedział mój brat. - Chodź. Odprowadzę Cię, w końcu jako brat muszę czynić pewne obowiązki.

Złapał mnie pod ramię a ja odetchnęłam głęboko, ucieszona, że w końcu chce wyjść z tej imprezy. Wszyscy zeszli na dół, po czym okazało się, że impreza już opustoszała. Cały dom jest w ogromnym bałaganie. Niall jęknął, zdecydowanie nie jest w nastroju do sprzątania. Wszyscy się z nim pożegnali, a ja i Zayn byliśmy na samym końcu do wyjścia. Podrapałam się po uchu, po czym zaczęłam panikować. Zgubiłam kolczyk. Cholera, nie. Proszę nie. To był kolczyk mojej matki. Kurde, kurde, kurde.

-Zaraz będę stary, to Ci pomogę- Powiedział Zayn i odwrócił się do mnie w drzwiach, wpuszczając do środka zimne powietrze. - Idziesz?

- Uh, zgubiłam kolczyk.

-Sam, chodź. Kolczyk jest najmniej ważny w porównaniu do twojego stanu trzeźwości

-Ale nie rozumiesz mnie bracie! To był kolczyk mamy, ona mnie zabije! - Zaczęłam krzyczeć i wymachiwać rękoma, na co Zayn zatkał mi usta, ręką.

-Ciszej, to nie targ. - Powiedział, na co zaczęłam się śmiać. - Chcesz, żebym pomógł Ci go szukać?

- Nie, poszukam go. Myślę, że szybko go znajdę - odwróciłam się spanikowana do Nialla.

- Pozwolisz mi się rozejrzeć?

Wzruszył ramionami i zaczął zbierać z podłogi śmieci. Spojrzałam na zegarek. Jest już pierwsza w nocy, więc rodzice mogą wrócić do domu w każdej chwili. Muszę być szybka.
Pobiegłam po schodach, niemal gubiąc koturny. Przeszukałam dosłownie każdy centymetr jego pokoju, nawet szafę, ale nie mogłam go znaleźć. Rozczarowana zeszłam na dół, gdzie zobaczyłam jak Niall szuka czegoś, leżąc na brzuchu i grzebiąc pod kanapą. Stanęłam przed jego głową, czekając aby zapytać czy znalazł mój kolczyk. Jednak to nie było konieczne, bo zauważyłam, że chłopak trzyma mały kawałek srebra między swoimi palcami.

- To jest to czego szukasz, kochanie?
Pokiwałam głową i wyciągnęłam rękę, aby go zabrać, ale on cofnął się i schował kolczyk do tylnej kieszeni swoich spodni.

- Jeśli go chcesz, odważ się go zabrać.
Westchnęłam, a moje policzki się rozpaliły.

- Dobrze.

Niall odwrócił się i skrzyżował ręce na piersi. Wsadziłam rękę do jego tylnej kieszeni i wyciągnęłam kawałek papieru. To ta mała karteczka z gry 'siedem minut w niebie'.

- Gdzie jest kolczyk?
Chłopak uśmiechnął się i otworzył dłoń.

- Nie dam ci go.

Jestem zła. Muszę się uspokoić.

- Czy mogę dostać szklankę wody? - zapytałam.

Chcę coś, aby ochłodzić swoje policzki. Niall wskazał w kierunku kuchni po czym odwrócił się, aby podnieść ze stołu swojego iPhone.
Szybko udałam się do kuchni i chwyciłam kubek, po czym pochyliłam się nad ladą i nalałam sobie wody. Wypiłam ją, a następnie spojrzałam na papierek w ręku. Otworzyłam go z nudów, a to co tam zobaczyłam zaskoczyło mnie.

Diana.

Niall nawet nie wylosował mojego imienia z czapki. Nagle poczułam jego gorący oddech na mojej szyi. Nie muszę się odwracać, żeby wiedzieć, że jest tuż za mną. Przyparł do mnie, sprawiając, że pochyliłam się lekko nad kontuarem.

- Jesteś kłamcą - szepnął mi do ucha, wysyłając dreszcze wzdłuż mojego kręgosłupa.

- Co?

- Kłamałaś podczas gry.

- Ty też kłamałeś - zaprotestowałam, odwracając się i z pewnością siebie pokazując mu papierek.
Jego wzrok powędrował w dół na mały papier leżący w mojej dłoni. Uśmiechnął się.

- A tak przy okazji, kiedy skłamałam? - zapytałam, kładąc rękę na biodrze. Znów się uśmiechnął.

- Powiedziałeś, że ktoś zdobył u ciebie drugą bazę. Proste kłamstwo.
Zarumieniłam się, lekko odpychając od siebie jego klatkę piersiową. Nie ruszył się ani o milimetr. Nawet z moimi pięciocentymetrowymi koturnami, Niall nadal jest wyższy.

- Skąd wiesz, że kłamałam? - jęknęłam.

- Bo kiedy się całowaliśmy, byłaś bardzo zdenerwowana... Więc... serio. Nie kłam mi, Sam. Tylko ja Cię miałem, nikt inny.
Przełknęłam ślinę.

- Czy kiedykolwiek byłaś dotykana?
Moje serce rozpoczęło wyścig, kiedy popatrzyłam na niego

- Tak.

- Nie kłam - powtórzył, chwytając rękami moje biodra. Skrzywiłam się, a on nagle podniósł mnie i posadził na ladzie. Ruszył się tak, aby mógł stanąć miedzy moimi nogami.

- Czy kiedykolwiek byłaś tak blisko jakiegoś faceta, Sam?

- Nie - powiedziałam powoli.

Oblizał wargi, po czym położył ręce na moich kolanach, przesuwając je na moje uda. Każda część mojego ciała, której dotknął zapłonęła. Chwyciłam rękami ladę. Niall pochylił się bliżej i przez chwilę myślałam, że chce mnie pocałować, ale on położył usta przy moim uchu:

- Jeśli chcesz z powrotem kolczyk... - urwał.

- C-co?

- Odważ się zagrać ze mną w "prawda czy wyzwanie". Dla każdego po pięć rund. A dostaniesz kolczyk z powrotem.

Nie ma mowy. Nie, nie, nie, nie.

Zanim zdążyłam pomyśleć, moje usta otworzyły się:

- Okej.


------------------------------------------


Czytasz = Komentujesz. 


No kochani. Wreszcie jest rozdział czwarty, właśnie kończę piąty więc
powinien być dodany na bloga około 17.00-18.00 :)

sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 3

Następnego ranka obudziłam się ze wspomnieniami z ostatniego wieczora.

Niall pocałował mnie na pożegnanie.

Naprawdę to zrobił. Wszystko co chciałam zrobić, to położyć się w łóżku i już nigdy więcej się nie obudzić i nie widzieć twarzy Nialla lub kogokolwiek innego. Podobało mi się to co wczoraj się wydarzyło, ale zawstydziło mnie to. Widzieli to wszyscy. Bez wyjątku. Państwo Horan, rodzice Ashley, a przede wszystkim mój tato razem z mamą.

Moje życzenie zostało spłukane w toalecie, gdy chwilę później mój kochany brat wtargnął do mojego pokoju. Czy kiedykolwiek słyszałeś o pukaniu? Myślę, że nie.

-Słyszałeś o pukaniu?  - zapytałam, kładąc się na brzuchu i przyciskając twarz do poduszki.

-Zależy o jakie pukanie Ci chodzi

-Ugh. Jesteś obrzydliwy

Prawie spadłam z łóżka na dźwięk jego głosu. Zauważyłam jak wchodzi do mojego pokoju z puszką napoju energetyzującego. Co on tu robi ?!
Wciągnęłam kołdrę na głowę i zacisnęłam powieki, mając nadzieję, że Niall sobie pójdzie.

- Idziemy dzisiaj na boisko. Idziesz z nami? - zapytał Zayn, a ja pokręciłam głową.

No tak, oni mnie nie widzą.

Usłyszałam westchnienie i odgłos, opuszczających pokój, kroków. Westchnęłam z ulgą , ale zamarłam, gdy łóżko obok mnie ugięło się, a kilka sekund później moja kołdra podniosła się do góry. Trzymałam mocno zamknięte oczy, zaprzeczając każdemu scenariuszowi w mojej głowie.

-Zrobiłaś się antyspołeczna odkąd wyjechałaś.

Przewróciłam oczami na dźwięk jego głosu. Jego bliskość sprawia, że się rumienię.
Gdy wstałam z łóżka, oplotłam swoje ciało kocem.

- Masz na sobie ubrania. Czemu się zasłaniasz? - zapytał z uśmiechem na twarzy, po czym położył się na plecach i założył swoją prawą nogę na lewe kolano.

- Cóż mam trochę godności - odpowiedziałam, starając się nie zarumienić pod jego onieśmielającym spojrzeniem.

- To nie tak, że nie widziałem twojego ciała wcześniej - uśmiechnął się i wziął swój telefon.

Moje oczy rozszerzyły się, gdy wyciągnął prawą rękę w moją stronę aby pokazać mi ekran swojego iPhone'a. Tam było moje zdjęcie sprzed dwóch dni, kiedy wyszłam na balkon w samym staniku.

Poczułam, że moje policzki się czerwienią. Spróbowałam zabrać mu jego telefon, ale Niall wziął z powrotem swoją rękę i schował telefon do kieszeni swoich jeansów.

- Muszę się ubrać - wymamrotałam i zacisnęłam kołdrę wokół siebie.

- Nie mam nic przeciwko - powiedział.

- Proszę - jęknęłam żałośnie.

Niall usiadł, po czym do mnie podszedł. Zrobiłam krok do tyłu, ale on i tak jest ode mnie wyższy. Praktycznie, z miejsca gdzie stoję, mogę poczuć zapach jego wody po goleniu. Jedyne, co moje oczy widzą to jego biała koszula. Niall jest ode mnie wyższy o głowę.

Wyciągnęłam szyję, by na niego spojrzeć. Uśmiechnął się.

- Musisz przestać być taką zakonnicą i dobrze się zabawić.
Zrobiłam minę, na której on nie znajdzie żadnego wyrazu zabawy.

- Nasze definicje zabawy się różnią - wymamrotałam.

-Nie poznaję Cię. Kiedy mieszkałaś tu trzy lata temu wychodziliśmy od rana, a wracaliśmy o północy. Potrafiliśmy usiąść i przegadać pół dnia o głupich tematach na przykład, o tym jak bardzo nie znosisz swojego wyglądu. Chodziliśmy na ogniska, imprezy poza miastem i przesiadywaliśmy na boisku z naszą grupą znajomych. Nie poznaję Cię wiesz? Nie wiem kto lub co, Cię zmusiło do zmiany twojego zachowania, ale to nie jest moja dawna Sam jaką znałem. - Strzelił mi złowrogie spojrzenie, po czym odwrócił się i wyszedł.

To nie jest moja dawna Sam. Cholera. 

Moje oczy zatrzymały się na jego karku, zmarszczyłam brwi, ale on już wyszedł.

Zanim umyłam zęby, ubrałam się w shorty i koszulkę, wyszczotkowałam włosy i zrobiłam swój makijaż. Nie lubię kiedy ludzie widzą mnie bez make-upu. Jestem brzydka. Poprawiłam swoje brązowe włosy z blond końcówkami i skierowałam się na dół, do salonu. Nikogo tam nie było. Poszłam więc do kuchni, moja mama latała po niej jak szalona, od szafki do szafki szukając czegoś.

-Mamo, co robisz ?

-Robię ciasto, nie  widać? Cholera jasna! Gdzie jest ta miska! -Krzyknęła.

-Szafka po prawej stronie nad zmywarką. - Wtrącił Zayn, który wszedł do kuchni wraz z Niallem, jedząc płatki śniadaniowe.

-Oh. Dzięki synku - Powiedziała moja mama klepiąc się w czoło, przy czym ubrudziła się mąką.
Próbowałam dostać się do płatków, ale są one w szafce tuż za mamą. Zakaszlałam, ale nie odsunęła się.

- Chcę zjeść Cini minis - Mruknęłam siadając na krzesełkach obok Zayna i Nialla.

- Może chcesz zjeść moje? - Zapytał Zayn.

-Ile Ci tam zostało ? - Zadałam kolejne pytanie.

-No zobacz - Odpowiedział pokazując mi miskę.

-Huh. Całkiem sporo. Dawaj

-Dzieci proszę was. To niehigieniczne - Obrzydziła się moja mama.

-Mamo. Jesteśmy rodzeństwem - Pomachał rękoma Zayn.

-Gdzie jest tato ? - zapytałam, gdy zjadłam. Niall stukał coś na swoim telefonie, a Zayn wstał i zabrał ode mnie pustą miskę po płatkach, po czym włożył ją do zmywarki. Uśmiechnęłam się do niego w podziękowaniu.

-Pojechał gdzieś z Williamem - Odpowiedziała mama.

-Z moim ojcem ? - Wtrącił Niall, odrywając wzrok od swojego telefonu, na co moja mama potaknęła.

-Oh. Bym zapomniała. Dziś o 20.00 przychodzą do nas goście - Odparła.

-Kto znowu ? - Zapytał mój brat.

-Nie "kto znowu" , tylko rodzice Nialla i Ashley. - Odpowiedziała

-Czyli znowu popijawa ? - Powiedział Niall, śmiejąc się, na co moja mama zaczęła się również śmiać.

-Powiedzmy - Odpowiedziała.

- Dzisiaj jest impreza na plaży - wtrącił się Niall, patrząc na telefon.
Zayn skinął głową.

- Załóż bikini - Kontynuował

-Kto?! Ja?! - Zapytał zdezorientowany Zayn wskazując na siebie palcem.

-Zamknij się idioto. Nie ty. Sam.

Oh. Super.

Nie zwrócili na mnie uwagi, gdy wyszłam z kuchni na taras. Zeszłam po schodach w dół werandy i usiadłam na jednym z dwóch leżaków w ogrodzie.
Włożyłam słuchawki do ucha i jeszcze raz podziękowałam Bogu, że złapałam wifi.


***

Westchnęłam i rzuciłam się na fotel, włączając telewizję. Już miałam zacząć oglądać Doktora House'a, kiedy obok mnie zadzwonił telefon. Podniosłam go i zobaczyłam zdjęcie Ashley. Odebrałam.

- Halo? - zapytałam zdezorientowana.

-SAM! 

Skuliłam się na jej krzyk. Wstałam i poszłam otworzyć okno, ponieważ zaczynało mi się robić trochę gorąco.

- Przychodzisz... na ognisko dzisiaj... na plaży?- zapytała.

- Uh ... Nie wydaje mi się - wymamrotałam.

- Dlaczego nie? Musisz się trochę wyluzować.

Lekko przygryzłam wargę i westchnęłam.

- Dobra, przyjdę.

- Świetne! Bądź gotowa na siedemnastą. - Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę szesnastą. Przewróciłam oczami i odłożyłam słuchawkę. Boże.
Postanowiłam założyć szorty, szelki, koszulę, i parę czarnych adidasów, po czym zrobiłam swój makijaż. Usiadłam na łóżku i myślałam o tym, co może się zdarzyć.
Kiedy miałam wrócić do oglądania mojego serialu, drzwi otworzyły się, a Ashley weszła do pokoju.
Ubrana jest w dżinsy, obcasy i bluzkę odsłaniającą pępek.

- Nie martw się, nie ubieram tego. Moje przebranie jest w plecaku.
Westchnęłam, po czym wstałam i przywitałam się z nią. Poszłam za nią po schodach w dół na korytarz.

-Mamo idziemy! - Krzyknęłam i usłyszałyśmy krzyk aprobaty pochodzący z kuchni.
Ashley pobiegła w dół na ganek i skręciła w prawo, zanim poszła w dół ulicy. Dotarłyśmy do dworca autobusowego i spojrzałyśmy na godzinę na jej telefonie. Jest dokładnie 16.30. Usłyszałyśmy, jadący w dół drogi, samochód. To był czarny Range Rover. Zobaczyłam prowadzącego Nialla. Obok niego siedzi Zayn. Nie mogę zobaczyć czy ktoś jest na tylnym siedzeniu, ponieważ tylko przednie szyby są przeźroczyste. Samochód zatrzymał się przed nami i otworzyły się tylne drzwi, czyli nie drzwi od strony pasażera. Niall złapał ze mną kontakt wzrokowy i uśmiechnął się.

Niall ma na sobie parę czarnych obcisłych rurek, białe air force'y, i czarną koszulę, a jego włosy są zaczesane do góry.
Jazda na plażę była niewygodna. Wszyscy rozmawiali o zboczonych rzeczach i pozycjach, które sprawiają największą przyjemność. Milczałam przez cały ten czas, a kiedy dotarliśmy na miejsce, prawie ucałowałam ziemię. Niall zaparkował na parkingu, który jest po drugiej stronie ulicy od plaży.
Z miejsca w którym staliśmy mogłam zobaczyć ogromne ognisko. Słyszałam głośne śmiechy, muzykę i wszędzie rozproszonych ludzi. Nagle stałam się niespokojna. Nie byłam na takim ognisku odkąd wyjechałam. Ashley przebrała się za samochodem. Teraz ubrana jest w skórzaną żółtą spódniczkę, czarny gorsen również skórzany, wysokie lity z ćwiekami oraz czarną skórę. Ma też na sobie bikini. Ona zdecydowanie planuje kąpiel w morzu.
Jest dość ciepło i mam wrażenie, że jestem jedyną dziewczyną, która nie przyniosła bikini. Przeszliśmy przez ulicę i zauważyłam po naszej lewej stronie wesołe miasteczko obok hoteli i małą alejkę ze sklepami.

- Tu jest niesamowicie. Przychodzimy tutaj prawie codziennie - powiedziała
Ashley, gdy weszłyśmy na piasek. Wiedziałam, że to zła decyzja, aby mieć na sobie trampki, bo potem będą całe w piasku.
Niall przesunął dłonią po włosach i podrapał się po piersi, zanim nasza grupka, jeśli mogę to tak nazwać, przyłączyła się do imprezy.
Moje serce zabiło szybciej niż zwykle, gdy zeskanowałam swoje otoczenie. Jest tam bar obok małego tarasu, który jest pełen napojów i czerwonych kubków. Są tam też leżaki, większość z nich zajęta jest przez praktycznie uprawiające seks pary. Muzyka rozchodzi się z tarasu, który także jest wypełniony ludźmi, a dokładniej osobami w wieku od 16 do 20 lat. Poczułam się jak za starych dobrych lat.
Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam, opierającego się o blat, Nialla, który rozmawia z jakąś dziewczyną, czekając na swojego drinka. Zalotne uśmiecha się do niej, a ona ciągle kołysze się na boki. Udałam się w ich stronę.
Jego oczy podniosły się z jej  twarzy i nawiązały ze mną kontakt wzrokowy, po czym on bezwstydnie zlustrował mnie wzrokiem.

- Cześć - powiedziałam, a Niall uniósł podbródek, unosząc brwi.
Dziewczyna spojrzała na mnie z irytacją, po czym odeszła.

-A jej co ? - Zapytałam zamawiając drinka.

-Pewnie stwierdziła, że widzi u Ciebie konkurencje - Odpowiedział, uśmiechając się do mnie. Barman podał mi mojego drinka, i umoczyłam w nim swoje usta. Wzięłam łyk, po czym oblizałam dolną wargę.

- Znajdź mnie za pół godziny to porozmawiamy, kochanie.

Nazwał mnie kochaniem. Poczułam się wyjątkowo.
Niall odszedł z czerwonym kubkiem w ręku. Stałam tam, tępo patrząc się na niego, po czym zgubiłam go w tłumie. Postanowiłam usiąść na fotelu, wyciągnąć swój telefon i zagrać w  jakąś grę.
Czas mijał, a po godzinie, wstałam i poszłam szukać Nialla. Nigdzie nie było go widać, tak jak i reszty jego przyjaciół. Mój wzrok dryfował po morzu i w końcu zobaczyłam kilka śmiejących się i krzyczących sylwetek w wodzie. Od razu zauważyłam Nialla. Chłopak zauważył mnie i uśmiechnął się, po czym szepnął coś do ucha Nainy. Dziewczyna złapała ze mną kontakt wzrokowy i skinęła głową, a następnie się odwróciła.
Niall wyszedł z wody i podszedł do mnie. Z jego włosów kapie woda. Uśmiechnął się do mnie i poszedł w  moim kierunku.

-No chodź do mnie - Powiedział przytulając mnie.

-Niall! Jesteś mokry! I śmierdzisz wódką! - Zaczęłam krzyczeć i śmiać się, na co on również zaczął się śmiać. Przytulił mnie jeszcze bardziej, a ja czułam, że jestem przez niego cała mokra. Poczułam jak ktoś złapał mnie za ręce, nim się obejrzałam Niall razem z moim bratem, Harrym i Liamem trzymali mnie za moje kończyny. Szli ze mną w stronę wody,a ja próbowałam się wyrywać.

-Nie! Nie możecie mi tego zrobić! - Krzyknęłam.

-Poraaa się rozerwać - Zanucił Liam.

Następnie zostałam perfidnie wrzucona do wody. Wynurzyłam się ocierając swoje oczy, i zobaczyłam jak wszyscy nasi znajomi, wraz z innymi ludźmi z imprezy zaczęli się śmiać.

-Oh.Normalnie to było moje marzenie, żeby zostać wrzucona do wody w ciuchach!

- Sięgnęłam do mojej kieszeni i zorientowałam się, że mój telefon jest kompletnie zamoczony i nie chcę się włączyć. - Niall! Zabiję Cię! Widzisz to?!

-Kupimy nowy - Przybliżył się do mnie i szepnął mi do ucha, po czym przyłożył
swoje usta do mojej skroni. Zaczęłam się trząść z zimna i zaczęło kołować mi się w głowie.

- Wiesz co? Chodźmy do domu. Widzę, że ci zimno i nie jesteś zbyt trzeźwa. - Powiedział Zayn, przytulając mnie.

-Awww. Mój kochany braciszek - Odpowiedziałam wtulając się w niego.

Wyszliśmy z wody, a Louis podał mi swój ręcznik, żebym mogła się nim owinąć.
Niall otworzył bagażnik i wyjął z niego zapalniczkę i paczkę papierosów. Wziął jednego i zapalił go, po czym wydmuchnął dym w moją stronę. Podał mi papierosa, a ja spojrzałam na niego. Chłopak roześmiał się, obserwując mnie i czekając na mój kolejny ruch. Wzięłam go do ust. Fakt, że Niall wcześniej go dotykał swoimi ustami zaintrygował mnie.
Wciągnęłam papierosa i zatrzymałam w płucach dym, po czym zaczęłam kaszleć. Niall roześmiał się, odrzucając głowę do tyłu. Moje policzki zrobiły się czerwone z powodu mojego upokorzenia.

-Czyli mam rozumieć, że dalej nie palisz?

Pokręciłam głową. Chłopak wziął z powrotem papierosa i znów się zaciągnął, wydmuchując dym w moją stronę. Byłam zaskoczona i próbowałam mu się wyrwać, ale one wciąż mnie trzymał.

- Otwórz usta.

Rozchyliłam je lekko, a on wziął kolejnego bucha, po czym pochylił się w dół. Jego usta były kilka milimetrów od moich. Moje serce zabiło szybko, gdy złapałam kontakt wzrokowy z jego niebieskimi oczami. Otworzył usta i wypuścił dym między moje wargi. To było dobre.
Chłopak puścił moją twarz i zrobił krok do tyłu, nic nie mówiąc. Zatrzasnął bagażnik i potargał swoje włosy, po czym przeszedł obok mnie.
Odwróciłam się i popatrzyłam, jak wsiada do auta, razem z Ashley, moim bratem, Harrym, Louisem i Liamem. Zayn siedział z tyłu a na jego kolanach zauważyłam moją przyjaciółkę. Nie było miejsca, dla mnie więc jak niby miałabym wrócić?! Niall przesiadł się do tyłu, a na miejsce kierowcy w zamian za niebieskookiego Irlandczyka zasiadł Louis.

-Usiądziesz na moich kolanach. Chodź. - Powiedział Niall podając mi swoją dłoń.

Usiadłam na jego kolanach i przytuliłam się do niego. - Zimno Ci prawda?
Skinęłam głową, a on zdjął swoją wziął z pod siedzenia jakąś kurtkę i zarzucił ją na moje plecy, po czym przytulił mnie. Zrobiło mi się momentalnie gorąco. Kocham jak mnie dotyka. Czuję się jkabym była w niebie. Jeśli mam być szczera to ja też nie jestem jakoś specjalnie zmęczona. Przymknęłam oczy i wąchałam zapach, którym był wyperfumowany Niall.
Chyba mi się przysnęło, bo obudził mnie trzask od drzwi w aucie.

-Pobudka - Powiedział Niall, głaszcząc lekko mój polik. Przetarłam oczy i ziewnęłam. Wysiadłam z samochodu i pożegnałam się ze wszystkimi. Zobaczyłam, że Zayn idzie ze mną w kierunku domu.

-A ty przypadkiem nie mieszkasz tam ? - Wskazałam na dom Nialla.

-Nie dzisiaj młoda - Klepnął mnie w plecy. Westchnęłam głośno i ruszyłam za nim w stronę werandy. Weszliśmy do środka, ale nikogo tam nie było. Zayn zapalił światła w salonie i zawołał mnie. Zobaczyłam, że trzyma w ręku kartkę, patrząc się na mnie ślepo.

-No co się tak głupio gapisz na mnie. Czytaj no, to! - Klepnęłam go w ramie, na co on potarł je, mówiąc bezgłośnie "ał" .

-Co mam Ci tu czytać? Napisali, że poszli się najebać z państwem Horan i Simpson.

-Może trochę kulturalniej? Obok Ciebie stoi kobieta - Ponownie klepnęłam go w ramię.
Skierowałam się na górę do swojego pokoju. Weszłam do środka i spojrzałam przez okno od balkonu. W pokoju Nialla, paliło się światło. Spostrzegłam przez firankę, że się przebiera, kiedy zobaczyłam, że mnie zobaczył podskoczyłam z przerażenia i zakryłam usta dłonią, na co on tylko roześmiał się. Zasłoniłam rolety, przeprałam się w swoją piżamę, kładąc się na łóżku.

Może on miał jednak rację? Że zmieniłam się odkąd wyjechałam trzy lata temu.
Przygryzłam lekko wargę...


----------------------------------------------------

Jeżeli szanujesz moją pracę

Czytasz = Komentujesz <3